„Po trzech latach sprawca, który zastrzelił 11-letnią Firdaous, musi zostać odnaleziony”. Z takim przesłaniem i białymi różami w dłoniach jej matka, Naziha El Ballouti, przeszła ulicami południowej Antwerpii w Białym Marszu, w towarzystwie około stu członków rodziny oraz osób, które dołączyły spontanicznie. „Sprawiedliwość musi zostać wymierzona” – brzmiało hasło mobilizacji.
Pamięć o tragedii sprzed trzech lat
W niedzielne popołudnie 25 stycznia 2026 r. z parku Zuidpark w południowej Antwerpii wyruszył Biały Marsz poświęcony Firdaous – dziewczynce, która została zastrzelona w swoim domu w dzielnicy Merksem w styczniu 2023 r. Miała wtedy 11 lat.
Strzelaninę wcześniej wiązano ze środowiskiem narkotykowym. Z tym samym środowiskiem łączono także dwóch wujów Firdaous. W grudniu prokuratura w Antwerpii opublikowała komunikat poszukiwawczy dotyczący dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek z tragicznym zdarzeniem w Merksem.
„Nie mamy pretensji do służb porządkowych, ale trudno mi znieść, że minęło już tyle czasu, zanim podejrzany zostanie zatrzymany” – przekazała matka, Naziha, za pośrednictwem rzecznika, który również uczestniczył w marszu.
Apel matki do sprawcy
Uczestnicy przeszli z parku Zuidpark w stronę placu Bolivarplaats, niosąc plakaty ze zdjęciem Firdaous.
Naziha mówi, że liczy na to, iż sprawca zobaczy relacje z Białego Marszu. „Być może dzięki temu poczuje wyrzuty sumienia. Nie mogłam jeszcze pogrążyć się w żałobie, ponieważ ciągle jestem uwikłana w to śledztwo sądowe” – powiedziała zrozpaczona matka.
„Tym Białym Marszem chcemy też dać sygnał, że żadnemu innemu dziecku nie może przydarzyć się coś takiego. Białe róże są znakiem nadziei, pokoju, sprawiedliwości i miłości” – dodała.
Wsparcie szkoły i społeczności
Wśród uczestników była Karin De Belder, która w czasie strzelaniny pełniła funkcję dyrektorki szkoły podstawowej Deuzeldpark w Schoten, do której uczęszczała Firdaous.
„To było straszne dowiedzieć się, że jedna z twoich uczennic została zabrana w tak okrutny sposób. Musieliśmy przede wszystkim poradzić sobie z lękiem innych dzieci, które myślały, że coś takiego może przydarzyć się również im. Uważam, że bardzo ważne jest, aby tu być” – wyjaśniła.
Obok rodziny i znajomych w marszu szły także osoby, które nigdy nie znały Firdaous.
„Sama jestem mamą i popieram apel, że przemoc nigdy nie może być akceptowana. Straszne jest wyobrażenie sobie, jak musi się czuć osoba, której niewinne dziecko zostaje w taki sposób zabrane” – powiedziała jedna z uczestniczek.
W proteście maszerował też mężczyzna, który o planach Białego Marszu dowiedział się od córki zawodowo zajmującej się walką z przestępczością zorganizowaną.
„Dzieci nigdy nie mogą paść ofiarą takich działań” – podkreślił.
Matka czeka na sprawiedliwość
Duża frekwencja i słowa wsparcia były dla Nazihi El Ballouti ważne, jednak poczucia spokoju wciąż jej nie dają.
„Dopiero gdy sprawca zostanie znaleziony, będę mogła przejść do fazy akceptacji” – wyznała.