Brukselska minister ds. Mobilności Elke Van den Brandt ostro skrytykowała belgijski system samochodów służbowych. Podczas noworocznego spotkania brukselskiej sekcji partii Groen określiła go jako niesprawiedliwy przywilej dla wąskiej grupy osób oraz mechanizm umożliwiający unikanie opodatkowania. Jej zdaniem rozwiązanie to generuje ogromne koszty dla finansów publicznych i wymaga gruntownej reformy.
System niezrozumiały poza granicami Belgii
Minister odniosła się do funkcjonowania samochodów służbowych podczas noworocznego przyjęcia Groen Bruksela. W swoim wystąpieniu szczególną uwagę poświęciła lukom podatkowym, jakie tworzy ten system, oraz ich wpływowi na budżet państwa. Podkreśliła, że obecne zasady są głęboko niesprawiedliwe i przynoszą korzyści jedynie ograniczonej grupie pracowników. Jak zaznaczyła, część osób otrzymuje wynagrodzenie w gotówce, podczas gdy inni w postaci samochodów służbowych, co – jej zdaniem – jest rozwiązaniem niezrozumiałym w innych krajach.
Cztery miliardy euro rocznie z pieniędzy publicznych
Elke Van den Brandt powołała się na dane Biura Planowania, według których system samochodów służbowych kosztuje co roku około 4 miliardów euro środków publicznych. Zwróciła uwagę, że pieniądze te trafiają na finansowanie aut i kart paliwowych głównie dla kadry menedżerskiej, podczas gdy osoby pracujące w takich zawodach jak pielęgniarki, nauczyciele, wychowawcy przedszkolni czy piekarze płacą podatki, nie otrzymując żadnych porównywalnych korzyści. Określiła również jako „absurdalne” przedstawianie samochodów służbowych jako nienaruszalnego prawa.
Minister zaproponowała, by zamiast tego rozważyć wprowadzenie rocznego abonamentu SNCB/NMBS w symbolicznej cenie 12 euro. Jako punkt odniesienia wskazała STIB/MIVB, gdzie podobny abonament zachęca młodsze osoby do korzystania z transportu publicznego. Jej zdaniem uwolnienie 4 miliardów euro – lub około 3 miliardów po odliczeniu kosztów biletów – mogłoby zostać przeznaczone na poprawę funkcjonowania kolei i transportu publicznego.
Ukrywanie wynagrodzeń i niesprawiedliwe opodatkowanie
Van den Brandt podkreśliła również problem nierówności podatkowych wynikających z ukrywania części wynagrodzeń w formie benefitów. Zwróciła uwagę, że Belgia silnie opodatkowuje pracę, a jednocześnie tworzy mechanizmy omijające te obciążenia, takie jak samochody służbowe. Jej zdaniem rozwiązaniem powinno być obniżenie opodatkowania wynagrodzeń z pracy, co sprawiłoby, że podobne konstrukcje przestałyby być potrzebne.
Minister wskazała także na konsekwencje środowiskowe. Jej zdaniem preferowanie samochodów służbowych sprzyja utrzymywaniu wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza, korków oraz nadmiernego ruchu samochodowego.
Krytyka braku ambicji w Brukseli
W swoim wystąpieniu Elke Van den Brandt wyraziła również rozczarowanie brakiem ambicji w działaniach podejmowanych w Brukseli. Przypomniała o odkładaniu w czasie szerszego stosowania strefy LEZ oraz o wstrzymaniu prac nad linią tramwajową do Willebroek. Zaznaczyła, że strefy niskoemisyjne funkcjonują skutecznie tam, gdzie mieszkańcy mają realne alternatywy w postaci sprawnego transportu publicznego i bezpiecznej infrastruktury rowerowej.
Jej zdaniem środki obecnie przeznaczane na samochody służbowe mogłyby zostać wykorzystane na rozwój tych alternatyw, czyniąc je jednocześnie tańszymi i bardziej dostępnymi. W efekcie przyniosłoby to czystsze powietrze, mniejsze korki, większą sprawiedliwość podatkową oraz ograniczenie negatywnego wpływu na klimat.