To, co zaczęło się jako obietnica szybkiego zysku z inwestycji w kryptowaluty, zakończyło się brutalnym aktem przemocy. W piątek sąd skazał czterech młodych mężczyzn na pięć lat pozbawienia wolności, z czego trzy lata w zawieszeniu z dozorem, za porwanie, bezprawne przetrzymywanie oraz torturowanie mężczyzny, którego uznali za autora oszustwa. Do zdarzenia doszło 10 lipca ubiegłego roku w pobliżu dworca Gare du Nord w Brukseli. Ofiara została uprowadzona i przewieziona do garażu w Evere, gdzie przez blisko godzinę była poddawana wyjątkowo brutalnym torturom.
Obietnica zysków i zniknięcie pieniędzy
Sprawa swój początek ma w oszustwie inwestycyjnym związanym z kryptowalutami. Czterej mężczyźni, w wieku około dwudziestu lat i pochodzący z przedmieść Brukseli, zeznali, że zostali oszukani przez A.M., który obiecywał im wysokie i szybkie zyski z inwestycji w waluty cyfrowe. Warunkiem udziału w przedsięwzięciu miało być przekazanie kart bankowych wraz z kodami PIN.
Zachęceni wizją łatwego zarobku, zgodzili się na te warunki. Wkrótce potem A.M. zerwał wszelki kontakt, a konta bankowe czterech młodych mężczyzn zostały opróżnione. Jeden z nich stracił ponad 14 000 euro. Mimo tego A.M. pozostawał aktywny w mediach społecznościowych, regularnie publikując treści na Instagramie, jednocześnie ignorując próby kontaktu ze strony osób, które uważały się za oszukane.
Pułapka zastawiona przez media społecznościowe
Jeden z pokrzywdzonych, E.N., postanowił wykorzystać znajomą kobietę, z którą utrzymywał relację, aby nawiązać kontakt z domniemanym oszustem. Kobieta skontaktowała się z A.M. za pośrednictwem Instagrama i niemal natychmiast otrzymała odpowiedź. Intensywna wymiana wiadomości doprowadziła w końcu do umówienia spotkania w Brukseli, co okazało się elementem zaplanowanej zasadzki.
10 lipca kobieta i A.M. spędzili razem część dnia. Pod koniec popołudnia oznajmiła, że musi wracać do domu, a A.M. zaproponował, że odprowadzi ją w okolice dworca Gare du Nord. Około godziny 19:30 na miejscu podeszło do niego kilku mężczyzn, którzy zażądali, aby wsiadł do ich samochodu. Z akt sprawy wynika, że A.M. początkowo nie podejrzewał zagrożenia i poprosił nawet kobietę, aby nie wzywała policji.
Przetrzymywanie i brutalne tortury w garażu
Po wejściu do pojazdu ofierze naciągnięto na głowę sweter. Samochód udał się do garażu w Evere, gdzie – jak podkreśliła prokuratura Hal-Vilvorde – sprawcy przez około godzinę grozili ofierze śmiercią i poddawali ją torturom.
Podczas rozprawy opisano wyjątkowo brutalne działania. A.M. był przypalany żelazkiem na ramionach i nogach, poddawany waterboardingowi, czyli symulowanemu topieniu, a także duszony przewodem zaciskanym na szyi przez około 30 sekund. Zmuszony do zdobycia pieniędzy, wykonywał liczne telefony. Ostatecznie jego siostra przekazała sprawcom 2 000 euro.
Po otrzymaniu tej kwoty napastnicy porzucili ciężko poturbowaną ofiarę w pobliżu jej domu w Wemmel. Mężczyzna zdołał dotrzeć do mieszkania, gdzie jego matka natychmiast powiadomiła policję.
Szybkie śledztwo i przyznanie się do winy
Śledztwo przebiegało sprawnie. Ofiara znała tożsamość kobiety, z którą się umówiła, a garaż został odnaleziony w stanie odpowiadającym opisowi zdarzeń. Zebrany materiał dowodowy był obszerny i nie pozostawiał wątpliwości co do przebiegu porwania. Wszyscy uczestnicy przyznali się do faktów, zaznaczając jednocześnie, że sami czuli się ofiarami oszustwa.
Podczas procesu oskarżeni tłumaczyli swoje motywy utratą znacznych środków finansowych i bezradnością wobec braku reakcji organów ścigania. Jeden z nich przyznał jednak, że powinni byli poczekać na wynik złożonej skargi, zamiast brać sprawy w swoje ręce. Sędzia stanowczo odpowiedziała, że policja nie stosuje przemocy i że samodzielne wymierzanie sprawiedliwości nie może być tolerowane.
Kobieta z Londerzeel została uniewinniona, ponieważ nie udowodniono jej wiedzy o brutalnych zamiarach pozostałych oskarżonych. Wyrok pięciu lat pozbawienia wolności, z czego trzy lata w zawieszeniu z dozorem probacyjnym, ma jasno pokazać, że nawet w poczuciu krzywdy przemoc i samosądy spotkają się z surową reakcją wymiaru sprawiedliwości.