Władze gminy na Molenbeek wycofały się z kontrowersyjnej procedury dotyczącej pracowników, którzy w ciągu roku przekroczyli 20 dni nieobecności chorobowej. Plan zakładał obowiązkowe wezwanie takich osób na rozmowę z przełożonymi. Inicjatywa wywołała ostry sprzeciw związków zawodowych, które uznały ją za niezgodną z prawem i stygmatyzującą personel komunalny. Choć decyzja została cofnięta jeszcze przed środową sesją rady gminy 21 stycznia, sprawa zdominowała obrady.
Z wewnętrznej notatki skierowanej do kierowników działów wynikało, że wszyscy pracownicy, którzy w 2025 r. przekroczą próg 20 dni absencji chorobowej, mieliby obowiązek odbyć rozmowę z przełożonym. Oficjalnie celem miała być walka z absencją i poprawa organizacji pracy w administracji. Samo ogłoszenie planu wywołało jednak niepokój wśród pracowników oraz zdecydowaną reakcję reprezentujących ich organizacji związkowych, które wskazywały na naruszenie podstawowych praw zatrudnionych.
Związki zawodowe potępiają procedurę podczas sesji rady
Choć punkt nie znalazł się formalnie w porządku obrad, przewodniczący rady Hassan Rahali dopuścił do głosu przedstawicieli wspólnego frontu związkowego: CSC Services publics oraz CGSP. Wśród mówców był Mohamed Adilal, stały delegat CSC ds. służb publicznych, który jednoznacznie skrytykował planowaną procedurę.
Związkowcy określili ją jako „polowanie na czarownice” wymierzone w osoby z ponad 20 dniami absencji w 2025 r. Podkreślali, że choroba nie może być traktowana jak przewinienie zawodowe, a kwestie zdrowotne muszą pozostawać w wyłącznych ramach medycyny pracy i obowiązującego prawa.
„Zdrowie należy wyłącznie do sfery medycznej. Tajemnica lekarska chroni wszelkie informacje dotyczące stanu zdrowia pracownika” – podkreślono we wspólnym stanowisku. „Żaden przełożony, żaden dział zasobów ludzkich ani władza polityczna nie jest uprawniona do kwestionowania czy interpretowania stanu zdrowia pracownika”.
Obawy o pogorszenie atmosfery w pracy
Organizacje związkowe ostrzegały również przed negatywnymi skutkami dla klimatu w miejscu pracy. Ich zdaniem procedura zwiększałaby presję na osoby już dotknięte problemami zdrowotnymi i prowadziła do stygmatyzacji całego personelu komunalnego.
„Za tą polityką stoją kobiety i mężczyźni zaangażowani w służbę dla mieszkańców, którzy są stygmatyzowani” – wskazywali związkowcy. „Nie leczy się służby publicznej przez wywieranie presji na pracownikach ani przez tworzenie atmosfery strachu i podejrzliwości”.
Mohamed Adilal przypomniał też wcześniejsze rozmowy z kadrą kierowniczą prowadzone w ramach komitetu ds. prewencji i ochrony. „Zapewniano nas, że rozmowy mają mieć charakter życzliwy i nie będą wymierzone w chorych pracowników” – mówił, dodając, że w praktyce należało spodziewać się nadużyć, co budziło duży niepokój personelu.
Wycofanie decyzji i zapowiedź dalszych analiz
Na kilka godzin przed rozpoczęciem sesji władze Molenbeek ogłosiły natychmiastowe wycofanie procedury. W komunikacie do personelu sekretariat komunalny poinformował, że kolegium wzięło pod uwagę „pytania i obawy, jakie zostały wyrażone”, i zakończyło cały proces.
Mimo cofnięcia decyzji zapowiedziany protest został utrzymany jako wyraz sprzeciwu wobec chaotycznych działań gminy i nagłych zwrotów w polityce personalnej. Władze zapowiedziały, że kwestia absencji chorobowej będzie dalej analizowana we współpracy z organizacjami związkowymi, kolegium oraz działem zasobów ludzkich.
Kontrowersje wokół przerwania transmisji
Podczas wystąpień związkowców transmisja na żywo z obrad została przerwana. Radny Madaoui zwrócił później uwagę na tę sytuację, domagając się wyjaśnień. Przewodniczący rady Hassan Rahali odpowiedział, że „oficjalna sesja rady jeszcze się nie rozpoczęła”, co miało uzasadniać przerwanie transmisji dla widzów śledzących obrady online.