Sąd przysięgłych w Brukseli rozpoczął w czwartek rozpatrywanie sprawy zabójstwa Jeanine Fabry, 83-letniej kobiety, która zginęła w październiku 2023 r. w swoim mieszkaniu na Auderghem. Jej wnuk, Olivier Vanderborght, obecnie 33-letni, odpowiada za zabójstwo wstępnej w linii prostej – kwalifikację prawną porównywaną do ojcobójstwa. Oskarżony przyznaje, że zadał śmiertelne ciosy, ale odrzuca swoją odpowiedzialność, twierdząc, że zbrodni dokonała jedna z jego alternatywnych osobowości.
Brutalne morderstwo i ukrycie ciała ofiary
Do zdarzenia doszło wieczorem 7 października 2023 r. Jeanine Fabry była sama w mieszkaniu, gdy została wielokrotnie uderzona młotkiem w głowę. Z ustaleń śledztwa wynika, że ciosy zadano w sypialni. Zwłok nie znaleziono jednak w lokalu – sprawca posprzątał mieszkanie i zabrał ciało. Zaginięcie 83-latki zgłosił 10 października jej syn, zaniepokojony brakiem kontaktu z matką.
Policyjne oględziny wykazały, że sprawca starał się dokładnie zatrzeć ślady. Mimo to, dzięki specjalistycznym środkom chemicznym udało się ujawnić istotne ślady krwi. Tydzień później ciało Jeanine Fabry odnaleziono w walizce w zalesionej dolinie w Vresse-sur-Semois, około 160 kilometrów od Auderghem.
Oskarżony przyznaje się do czynu, ale zrzuca winę na alternatywną osobowość
Olivier Vanderborght szybko znalazł się w centrum podejrzeń. Z czasem przyznał się do czynu i wskazał śledczym miejsce, w którym porzucił ciało. Potwierdził, że w nocy z 7 na 8 października 2023 r. przewiózł zwłoki swojej babci. W postępowaniu przygotowawczym utrzymywał, że zabójstwa dokonało jedno z jego alter ego, „Mathias”, powołując się na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości.
Taką wersję przedstawiało także kilka osób z jego najbliższego otoczenia. Podczas rozprawy omówiono m.in. obciążającą przeszłość kryminalną oskarżonego, a także zebrane dowody – w tym zakup używanego młotka oraz sprzeczne wypowiedzi, jakie składał po zdarzeniu.
Jednoznaczna opinia psychiatryczna
Sporządzone w sprawie opinie psychiatryczne wskazują jednak jednoznacznie, że w chwili popełnienia czynu Olivier Vanderborght ponosił odpowiedzialność karną. Biegli uznali, że powoływane zaburzenie dysocjacyjne nie tłumaczy przejścia do działania. Wskazali na patologiczną osobowość, ale bez zniesienia zdolności rozpoznania znaczenia czynu.
Debata przed sądem przysięgłych ma umożliwić dwunastu przysięgłym rozstrzygnięcie o winie oskarżonego. Syn ofiary przystąpił do postępowania jako strona cywilna. Jeśli zapadnie wyrok skazujący, Olivierowi Vanderborghtowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.