Kilka miesięcy po złożeniu rezygnacji Marie Lecocq, pochodząca z Brukseli polityczka partii Ecolo, ogłosiła w piątek na łamach dziennika Le Soir, że nie zamierza ponownie kandydować na stanowisko współprzewodniczącej ugrupowania. Jej decyzja zapadła w momencie, gdy zieloni przygotowują się do wyboru nowego kierownictwa po trudnym okresie wewnętrznym. Sama Lecocq przyznaje, że ponosi część odpowiedzialności za niepowodzenia poprzedniego współprzewodnictwa.
Rezygnacja także po stronie drugiego współprzewodniczącego
Tydzień wcześniej Samuel Cogolati, który również ustąpił z funkcji współprzewodniczącego, poinformował, że także nie będzie ubiegał się o ponowny wybór. Marie Lecocq podkreśla, że decyzja o niekandydowaniu nie była dla niej łatwa i poprzedziły ją długie rozważania.
Jak wyjaśniła, nie chodziło o brak motywacji, lecz o ocenę kontekstu politycznego wewnątrz partii. Została bowiem ostrzeżona przez wiele osób, że jej ewentualna kandydatura mogłaby doprowadzić do kontrkampanii i dodatkowych napięć. Zdaniem Lecocq jej powrót na czoło partii mógłby zostać odebrany jako kontynuacja dotychczasowej linii, zwłaszcza że – jak sama przyznaje – współodpowiada za niepowodzenia wcześniejszego kierownictwa.
Apel o szerszy wybór kandydatów
Była współprzewodnicząca Ecolo uważa również, że dla partii korzystniejsze byłoby pojawienie się większej liczby kandydatur. Jej zdaniem obok zgłoszeń Gillesa Vanden Burre oraz Marie-Colline Leroy, ogłoszonych w poniedziałek, dobrze byłoby dopuścić do rywalizacji także inne osoby. Wypowiedź ta wskazuje na potrzebę szerszej debaty wewnątrz ugrupowania i realnego wyboru dla jego członków przed głosowaniem nad nowym kierownictwem.
Decyzja Marie Lecocq symbolicznie zamyka rozdział dotychczasowego współprzewodnictwa Ecolo i otwiera drogę do odnowienia struktur partyjnych. Zieloni, po miesiącach napięć i słabszych wyników, stoją przed wyzwaniem redefinicji swojej strategii i odbudowy zaufania wewnątrz ugrupowania.