Groźby użycia siły, zapowiedzi ceł odwetowych, a następnie nagły zwrot o 180 stopni – w ciągu zaledwie kilku godzin podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent USA Donald Trump doprowadził do deeskalacji napięć wokół Grenlandii. Za kulisami kluczową rolę odegrało porozumienie ramowe wynegocjowane z sekretarzem generalnym NATO Mark Rutte. To ono otworzyło drogę do uspokojenia sytuacji i wycofania najbardziej konfrontacyjnych zapowiedzi Waszyngtonu.
„Czy na kolację szefów państw będą tacos?” – taki żart krążył w europejskich kręgach dyplomatycznych podczas nadzwyczajnego spotkania 27 przywódców Unii Europejskiej, zwołanego w reakcji na kryzys grenlandzki. Oddawał on atmosferę ulgi po nagłym zwrocie w stanowisku amerykańskiego prezydenta. Trump, jeszcze kilka godzin wcześniej grożący eskalacją, wycofał się zarówno z pomysłu zajęcia wyspy siłą, jak i z planów nałożenia ceł na osiem państw europejskich, które wysłały swoje wojska na Grenlandię.
Co wiadomo o porozumieniu
Treść porozumienia zawartego w Davos nie została oficjalnie ujawniona. Z dostępnych informacji wynika jednak, że koncentruje się ono na wzmocnieniu bezpieczeństwa Arktyki w ramach NATO, pod przywództwem Stanów Zjednoczonych. W projekt mają być zaangażowane także europejskie państwa regionu należące do Sojuszu, w tym Dania, Norwegia, Islandia, Finlandia i Szwecja.
Porozumienie potwierdziło pozycję Marka Rutte jako kluczowego mediatora zdolnego do łagodzenia napięć między sojusznikami. W zamian za wzmocnione amerykańskie przywództwo w Arktyce Waszyngton miałby zrezygnować z unilateralnych działań, które wywołały kryzys. Sam Rutte podkreślał jednak, że większość elementów ustaleń wciąż pozostaje przedmiotem dalszych negocjacji.
Podczas wystąpienia w Davos Trump przedstawił również zarys swojego planu dotyczącego bezpieczeństwa wyspy. Chodzi o rozmieszczenie na Grenlandii systemu obronnego określanego jako „złota kopuła”, inspirowanego izraelską „żelazną kopułą”. System ten miałby obejmować baterie rakietowe oraz zaawansowane środki wykrywania zagrożeń, chroniące Stany Zjednoczone, Kanadę i Europę. Ze względu na koszty realizacji projektu niezbędny byłby udział europejskich sojuszników z NATO.
Trump wspomniał także o „tytule własności” do wyspy. Dania oraz Unia Europejska wielokrotnie podkreślały jednak, że Grenlandia nie jest na sprzedaż. W europejskich kręgach dyplomatycznych pojawiły się sygnały, że potencjalnym kompromisem mogłoby być nabycie przez USA gruntów pod przyszłe bazy wojskowe, co nie byłoby precedensem, biorąc pod uwagę podobne rozwiązania funkcjonujące m.in. w Niemczech, Japonii czy Korei Południowej.
Europejska strategia odstraszania
Ponieważ poziom zagrożenia uległ obniżeniu, przygotowywany przez Europę odwet nie został uruchomiony. Przywódcy państw UE spotkali się jednak zgodnie z planem, aby szerzej omówić relacje transatlantyckie. Grenlandia pozostała jednym z głównych tematów, gdyż napięcia wokół tego terytorium nie zniknęły całkowicie – Trump formalnie nie zrezygnował z idei aneksji wyspy.
Podczas rozmów poruszono również kwestie handlowe oraz inicjatywę utworzenia Rady Pokojowej dla Gazy, promowaną przez amerykańskiego prezydenta. Wśród państw UE gotowość do udziału w tym projekcie zadeklarowały jedynie Węgry.
Z perspektywy europejskiej wydarzenia w Davos potwierdziły skuteczność strategii łączącej stanowczość z gotowością do dialogu. Koncepcja ta, firmowana przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen oraz przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę, opierała się na jasnym potwierdzeniu suwerenności Grenlandii, umiarkowanych środkach nacisku oraz otwartości na rozmowy z Waszyngtonem w sprawie bezpieczeństwa Arktyki.
Wysłanie kontyngentów europejskich
Istotnym elementem presji było także wysłanie europejskich kontyngentów wojskowych na Grenlandię w odpowiedzi na apel Danii. Wśród nich znalazł się również jeden belgijski żołnierz. Oddziały te, choć miały charakter symboliczny i oficjalnie były związane z przygotowaniami do ćwiczeń, stworzyły bezprecedensową sytuację – około 200 europejskich żołnierzy stanęło naprzeciw 200 Amerykanów, wszyscy w ramach NATO.
Sam obraz historycznych sojuszników potencjalnie skonfrontowanych ze sobą wywołał poruszenie w Stanach Zjednoczonych i dodatkowo zwiększył presję na Biały Dom. W Davos Trump stanął wobec realnych konsekwencji własnych gróźb, które w krótkim czasie straciły wiarygodność. Ostatecznie prezydent USA zdecydował się uspokoić sojuszników oraz rynki finansowe, zamykając jeden z najbardziej napiętych epizodów w relacjach transatlantyckich ostatnich lat.