W Antwerpii doszło wieczorem do ataku z użyciem noża, w wyniku którego rannych zostało sześć osób. Zdarzenie miało miejsce w rejonie placu Operowego, gdzie odbywała się prokurdyjska manifestacja. Jak poinformował rzecznik policji Wouter Bruyns, wszystkie ofiary odniosły rany kłute, a stan dwóch z nich określany jest jako zagrażający życiu. W związku ze sprawą zatrzymano cztery osoby podejrzane o udział w ataku.
Cztery osoby ranne odnaleziono bezpośrednio na placu Operowym. Piąta ofiara została znaleziona w pobliżu placu Roosevelta, natomiast szósta przy ulicy Sint-Elisabethstraat. Na miejsce skierowano kilka zespołów ratownictwa medycznego, które udzieliły poszkodowanym pierwszej pomocy, a następnie przetransportowały ich do szpitali.
Policja zatrzymała czterech podejrzanych
Jak przekazała policja, czterech podejrzanych zostało zatrzymanych na miejscu zdarzenia. Według wstępnych ustaleń osoby te miały wmieszać się w tłum uczestników manifestacji. Funkcjonariusze prowadzą szczegółowe czynności śledcze, w tym zabezpieczanie i analizę śladów.
Policja apelowała do osób postronnych o opuszczenie rejonu zdarzenia i nieprzebywanie w strefie objętej działaniami służb. Na obecnym etapie nie przekazano dodatkowych informacji dotyczących przebiegu ataku ani jego bezpośrednich okoliczności.
Organizacje kurdyjskie mówią o ataku terrorystycznym
Kurdyjska organizacja Navbel określiła zdarzenie jako atak o charakterze terrorystycznym, wymierzony w społeczność kurdyjską w Antwerpii. Według jej przedstawicieli do napaści doszło krótko po zakończeniu protestu przeciwko dżihadystycznym atakom na Kurdów w północnej Syrii.
Rzecznik organizacji Orhan Kilic stwierdził, że był to przykład działań dżihadystów, którzy – jak podkreślił – celowo atakują cywilów w przestrzeni publicznej, m.in. na ulicach, jarmarkach czy podczas zgromadzeń.
W tle wydarzeń pozostaje napięta sytuacja w północno-wschodniej Syrii. Kurdyjskie Siły Demokratyczne (SDF) w ostatnim miesiącu utraciły znaczną część terytorium, które kontrolowały przez około dziesięć lat. Na tych obszarach znajdują się liczne ośrodki detencyjne, w których przetrzymywani są bojownicy tzw. Państwa Islamskiego, powiązane z nimi kobiety oraz dzieci. Syryjski rząd prezydenta Ahmeda al-Sharaa dąży obecnie do ponownego przejęcia kontroli nad regionem.