Pierwsze w tym roku posiedzenie rady gminy na Molenbeek przebiegało w atmosferze silnych napięć. W środę 21 stycznia 2026 r. podczas obrad padły słowa, które część radnych uznała za rasistowskie i dyskryminujące. Wypowiedź byłego radnego PS Jamala Azaouma wywołała gwałtowną reakcję większości, doprowadziła do ponadgodzinnego zawieszenia sesji, a władze gminy rozważają obecnie podjęcie kroków prawnych wobec polityka.
Spór o brak tłumaczeń załączników
Do eskalacji doszło w trakcie debaty nad brakiem dwujęzycznych tłumaczeń części załączników do porządku obrad. Radni MR zapytali kolegium, jak to możliwe, że przy zaledwie ośmiu punktach programu nikt nie wychwycił, iż niektóre dokumenty nie zostały przygotowane jednocześnie po francusku i po niderlandzku. Liberałowie zwracali uwagę, że członkowie kolegium otrzymują wynagrodzenie rzędu 6 000 euro netto miesięcznie, a mimo to nie dopilnowali formalnych obowiązków. Podkreślili również, że dwujęzyczność załączników jest wymogiem prawnym, przypominając o tym sekretarz gminy.
Część radnych odebrała tę interpelację jako bezpośredni atak personalny na sekretarz gminy. Ahmed El Khannouss z partii MAMA (MOLENBEEK AUTREMENT – MOLENBEEK ANDERS / Molenbeek Inaczej), przewodniczący CPAS/OCMW, określił krytykę wysokości jej wynagrodzenia mianem populizmu.
Kontrowersyjna wypowiedź poza mikrofonem
Wraz z narastaniem napięcia były socjalista Jamal Azaoum, dziś niezależny radny opozycji, rzucił poza mikrofonem komentarz, który usłyszeli przedstawiciele większości: „Tutaj jesteśmy w Belgii, nie w Afryce”. Słowa te zostały następnie głośno powtórzone przez Cloë Machuelle z PTB, aby wszyscy obecni mogli je usłyszeć. Gdy Azaoum stwierdził, że sam wie, co miał na myśli, radna PTB zareagowała ostro, podnosząc głos i podkreślając niedopuszczalność takich wypowiedzi.
Radny przerywa obrady, składając mikrofon przewodniczącego
Przewodniczący rady Hassan Rahali z PS wezwał radną PTB do uspokojenia się i poprosił o ponowne, wyraźne przedstawienie zarzutów. W tym momencie radny Oumar Diallo z PTB opuścił swoje miejsce, podszedł do mikrofonu przewodniczącego i gwałtownie go złożył. Rahali natychmiast zareagował, stwierdzając, że radny przekroczył granice i nie ma prawa dotykać mikrofonu przewodniczącego.
Później wyjaśniono, że Diallo był oburzony tym, iż przewodniczący nie przerwał natychmiast obrad ani nie upomniał od razu Jamala Azaouma za jego słowa. Napięcie przeniosło się tym samym na linię radny – przewodniczący, mimo że obaj należą do większości rządzącej. Radna Saliha Raïss z partii Vooruit miała wówczas podejść do Rahaliego i zasugerować mu, by nie doprowadzać do konfliktu wewnątrz koalicji.
Ponad godzina przerwy w obradach
Obrady zostały zawieszone na ponad godzinę. Według relacji przewodniczący uzależniał ich wznowienie od przeprosin ze strony radnego Diallo. Gdy kamery ponownie zaczęły nagrywać, opozycja – z wyjątkiem przedstawicieli Ecolo Groen – opuściła już salę obrad.
Hassan Rahali oświadczył wówczas, że Jamal Azaoum dopuścił się wypowiedzi niedopuszczalnych, rasistowskich i dyskryminujących, co szczególnie go zdumiewa, biorąc pod uwagę osobę autora. Podkreślił, że rada gminy nigdy nie będzie tolerować podobnych stwierdzeń. Wspomniano także o możliwości skierowania sprawy na drogę sądową przeciwko Azaoumowi, który w tym momencie nie był już obecny na sali.
Radny przeprasza za swój gest
Przewodniczący odniósł się również do zachowania radnego Diallo, określając je jako „ludzki gest”. Przyznał, że rozumie emocje radnego, ale zaapelował o ich kontrolowanie w imię ochrony zasad demokracji. Sam Diallo tłumaczył, że w takiej atmosferze sesja nie mogła być kontynuowana. Wspomniał także o jego zdaniem niesprawiedliwym ataku na sekretarz gminy, który – jak twierdził – miał związek z faktem, że jest ona kobietą. Mówiąc o poczuciu niesprawiedliwości, radny nie krył wzruszenia i przyznał, że każdy człowiek w takich okolicznościach może dopuścić się gestów, których później żałuje. Przeprosił przewodniczącego za brak taktu i uznał jego nadrzędny autorytet na sali.
Przedstawiciele MR podkreślili natomiast, że ich pytanie dotyczyło wyłącznie pracy kolegium, a nie osoby sekretarz gminy. Zaznaczyli też, że jej wynagrodzenie przekracza 6 000 euro. Całe posiedzenie określili jako „cyrkowe”, „żałosne” i „godne pożałowania”.