W środę 21 stycznia około godziny 12:45 wybuchł pożar w domu szeregowym przy avenue Maurice Maeterlinck na Schaerbeek. Na miejsce zdarzenia skierowano strażaków z Brukselska Straż Pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję ze strefy Bruksela-Północ. W trakcie akcji gaśniczej i poszukiwawczej służby odkryły ciało jednej osoby, która zginęła w wyniku pożaru. Zdarzenie po raz kolejny zwraca uwagę na znaczenie czujników dymu w mieszkaniach, które od początku 2025 r. są obowiązkowe w stolicy.
Z pierwszego piętra budynku wydobywał się gęsty dym, widoczny od strony tylnej – poinformował rzecznik straży pożarnej Walter Derieuw. Przebywający w obiekcie robotnicy próbowali opanować ogień, jednak ich działania okazały się nieskuteczne.
Podczas prowadzonej akcji ratowniczo-gaśniczej strażacy odnaleźli zmarłą osobę w jednym z pomieszczeń na piętrze, gdzie doszło do pożaru. Ogień został opanowany około godziny 13:07. Przyczyny jego wybuchu pozostają na razie nieznane i będą przedmiotem dalszych ustaleń.
Brak obowiązkowych czujników dymu
Jak poinformowały służby, mieszkanie nie było wyposażone w czujniki dymu, mimo że od 1 stycznia 2025 r. są one obowiązkowe we wszystkich lokalach mieszkalnych w Brukseli. Brak tego zabezpieczenia mógł przyczynić się do tragicznego przebiegu zdarzenia.
„Podczas pożaru mieszkania dym rozprzestrzenia się bardzo szybko. Czujnik dymu może dać cenny czas na reakcję. Apelujemy, aby każdy zwracał na to uwagę i – jeśli to możliwe – pomagał w tym zakresie osobom starszym lub szczególnie wrażliwym ze swojego otoczenia” – podkreślił rzecznik straży pożarnej.
Służby przypominają, że czujniki dymu, choć proste i stosunkowo niedrogie, w wielu przypadkach ratują życie, ostrzegając mieszkańców odpowiednio wcześnie o zagrożeniu. Tragiczny pożar na Schaerbeek stanowi kolejne bolesne przypomnienie o konsekwencjach zaniedbywania podstawowych zasad bezpieczeństwa oraz o konieczności przestrzegania obowiązku instalacji czujników dymu w brukselskich mieszkaniach.