Europa będzie musiała „oczywiście odpowiedzieć” w razie wybuchu wojny handlowej, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na nałożenie dodatkowych ceł – oświadczyła we wtorek premier Danii Mette Frederiksen. Jej wypowiedź była reakcją na zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące możliwych sankcji handlowych wobec państw europejskich sprzeciwiających się jego planom związanym z Grenlandią. Szefowa duńskiego rządu podkreśliła jednocześnie, że Dania nigdy nie dążyła do konfliktu i od dekad pozostaje lojalnym sojusznikiem USA.
Stanowcza reakcja Europy na groźby celne
„Jako Europa, jeśli ktoś rozpęta przeciwko nam wojnę handlową – czego oczywiście nie mogę polecić – będziemy musieli odpowiedzieć. Nie będziemy mieli innego wyjścia” – powiedziała Mette Frederiksen w wystąpieniu przed duńskim parlamentem. Zaznaczyła przy tym, że jej kraj nie szuka konfrontacji i konsekwentnie opowiada się za współpracą.
Premier przypomniała, że Dania przez wiele lat była „wiernym i bliskim sojusznikiem” Stanów Zjednoczonych i zawsze stawiała na dialog oraz partnerstwo transatlantyckie. Jej zdaniem ewentualna eskalacja konfliktu handlowego byłaby szkodliwa dla obu stron.
Grenlandia w tle napięć
Wypowiedź duńskiej premier odnosi się do zapowiedzi Donalda Trumpa, który zagroził wprowadzeniem nowych ceł wobec kilku krajów europejskich. Groźby te mają związek z jego ambicjami dotyczącymi Grenlandii, będącej autonomicznym terytorium zależnym od Danii. Sprzeciw państw europejskich wobec tych planów miałby – według Trumpa – skutkować konsekwencjami handlowymi.
Mette Frederiksen nie odniosła się bezpośrednio do szczegółów ewentualnych ceł, jednak jasno zaznaczyła, że Europa nie może pozostać bierna wobec presji gospodarczej. Podkreśliła jednocześnie, że priorytetem pozostaje unikanie konfliktu i utrzymanie stabilnych relacji międzynarodowych.