Otoczenie Donalda Trumpa poinformowało, że prezydent Stanów Zjednoczonych ma problemy z kalendarzem, co może zagrozić planowanemu spotkaniu z częścią belgijskiej delegacji. Po rozmowie telefonicznej z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte Trump zgodził się spotkać z różnymi stronami w sprawie sytuacji wokół Grenlandii. Rozmowy miałyby odbyć się w Davos. Równolegle premier Bart De Wever, król Filip oraz Mark Rutte zaplanowali spotkanie z amerykańskim prezydentem na środę. Informację tę potwierdził minister spraw zagranicznych Maxime Prévot w rozmowie z Bel RTL.
Problemy z harmonogramem
Realizacja tego spotkania stoi jednak pod znakiem zapytania. Według informacji zbliżonych do sprawy Donald Trump napotyka trudności z harmonogramem, co czyni spotkanie niepewnym. Jak podaje VTM Nieuws, zainteresowane strony poszukują obecnie alternatywnego terminu.
Planowane rozmowy miały odbywać się w napiętym kontekście międzynarodowym. Donald Trump od pewnego czasu wyraża zainteresowanie Grenlandią i w miniony weekend zagroził nałożeniem dodatkowych ceł na państwa europejskie, które utrzymują tam swoją obecność wojskową.
„Jak bardzo jasno wyjaśniłem wszystkim, Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego” – napisał Trump w serwisie Truth Social. „Nie ma możliwości cofnięcia się, wszyscy się z tym zgadzają!” Dodał również, że Stany Zjednoczone są „zdecydowanie najpotężniejszym krajem na świecie” i jedyną potęgą zdolną zagwarantować pokój, co – jego zdaniem – możliwe jest wyłącznie poprzez siłę.
Belgijska reakcja na groźby
Na te słowa zareagował minister spraw zagranicznych Maxime Prévot. Zapytany w środę rano podczas połączenia wideo ze Szwajcarii, stwierdził, że należy wyraźnie okazać „całkowite niezrozumienie” ze strony sojuszników wobec takiej postawy. W jego ocenie Stany Zjednoczone zachowują się „niepotrzebnie wrogo”.
Szef belgijskiej dyplomacji przypomniał, że istnieją instrumenty prawne pozwalające rozwiązywać tego typu kwestie bez sięgania po groźby. Jego zdaniem Europejczycy powinni w tej sprawie zachować stanowczość, choć zauważył, że reakcje poszczególnych państw europejskich są obecnie rozbieżne.
Zmieniony porządek spotkania
Spotkanie belgijskiej delegacji z Donaldem Trumpem było planowane od około dziesięciu dni. Ze względu na aktualny kontekst geopolityczny porządek obrad – o ile do rozmów rzeczywiście dojdzie – miałby jednak ulec zmianie w porównaniu z pierwotnymi założeniami.
Spór wokół Grenlandii oraz groźby celne kierowane przez Trumpa wobec europejskich sojuszników stawiają belgijską delegację w trudnej sytuacji dyplomatycznej. Niepewność co do terminu spotkania dodatkowo komplikuje rozmowy w momencie, gdy relacje transatlantyckie wymagają pilnego wyjaśnienia stanowisk obu stron.