Opozycja w parlamencie Regionu Stołecznego Brukseli ostro krytykuje rząd pełniący obowiązki za wykorzystywanie okresu przejściowego do obsadzania kluczowych funkcji osobami powiązanymi politycznie. Kontrowersje wzbudziła nominacja Dorien Robben, żony ministra Dirka De Smeta z partii Open VLD, na stanowisko zastępcy dyrektora w Société du Logement de la Région de Bruxelles-Capitale (SLRB), czyli Towarzystwie Mieszkaniowym Regionu Stołecznego Brukseli. Według N-VA jest to próba zabezpieczenia wpływów politycznych przed powołaniem nowego rządu regionalnego.
Opozycja mówi o decyzjach podejmowanych „pod radarem”
Szef klubu parlamentarnego N-VA w brukselskim parlamencie, Gilles Verstraeten, określa sposób przeprowadzenia nominacji jako niedopuszczalny. Jego zdaniem rząd pełniący obowiązki nie powinien po cichu i bez debaty podejmować decyzji o obsadzaniu ważnych stanowisk.
Parlamentarzysta wskazuje na dwa główne problemy. Po pierwsze, decyzję o powołaniu Dorien Robben na eksponowane stanowisko miał podjąć jej własny mąż, będący członkiem rządu. Po drugie, N-VA przypomina o wcześniejszych krytycznych ocenach pracy Robben oraz o trudnej sytuacji polityki mieszkaniowej w Brukseli, za którą odpowiadają władze regionu.
Seria nominacji jednego dnia
Verstraeten zwraca również uwagę, że tego samego dnia rada ministrów zatwierdziła jeszcze trzy inne nominacje, które według opozycji budzą podobne wątpliwości. Alain Verheulpen, związany z gabinetem ministra-prezydenta Rudiego Vervoorta, został mianowany dyrektorem generalnym SLRB. Yves Bourdeau objął funkcję inspektora generalnego ds. budżetu, finansów, kontrolingu i IT w Bruxelles-Propreté, czyli brukselskim zakładzie oczyszczania miasta. Natomiast Sophie Boucquey została dyrektorką działu zasobów ludzkich, finansów oraz służb prawnych w Porcie Brukselskim.
Zdaniem N-VA działania te mają jeden cel: jak najszybsze obsadzenie kluczowych stanowisk „swoimi ludźmi”, zanim do władzy dojdzie nowy rząd. Opozycja ocenia, że chodzi o utrzymanie wpływów politycznych i ograniczenie swobody działania przyszłych władz regionu.
Kontrowersje powracają po kilku miesiącach
Verstraeten przypomina, że nie jest to pierwszy raz, gdy opozycja alarmuje w tej sprawie. Kilka miesięcy temu rząd próbował już przeprowadzić podobne nominacje w tych samych instytucjach. Wówczas, po ostrej krytyce, propozycje zostały w ostatniej chwili wycofane z porządku obrad.
Tym razem – jak twierdzi N-VA – działania przeprowadzono bez rozgłosu, zmieniając jedynie zakres mandatów. Opozycja uważa to za dowód, że rząd pełniący obowiązki jest gotów posunąć się bardzo daleko, by zabezpieczyć swoje polityczne interesy w instytucjach Regionu Stołecznego Brukseli.