38-letni mieszkaniec Flénu stanął w poniedziałek przed sądem w Mons pod zarzutem umyślnego podpalenia domu swojego ojca. Mężczyzna przebywa w areszcie od 8 grudnia w związku ze sprawą handlu narkotykami i został tymczasowo doprowadzony na rozprawę dotyczącą zdarzeń z października 2024 r. Sprawa ma wyraźny wymiar rodzinny i pokazuje eskalację konfliktu na tle uzależnienia, przemocy i narastających napięć.
Pierwsze zdarzenie miało miejsce 15 października 2024 r. w Flénu, krótko przed godziną 9:00 rano. David (imię zmienione), który według ustaleń zaczął zażywać narkotyki po wypadku przy pracy sprzed czterech lat, pojawił się w domu ojca, domagając się pieniędzy. Ojciec odmówił, obawiając się, że środki zostaną przeznaczone na zakup narkotyków. Rozmowa szybko przerodziła się w gwałtowną kłótnię.
Groźby i pierwsze podpalenie
W trakcie sprzeczki David rozbił szybę w oknie. Ojciec prowizorycznie zabezpieczył otwór kawałkiem drewna. Wówczas syn miał wypowiedzieć słowa: „Super, drewno szybko się pali”, co zostało uznane za pierwszą groźbę podpalenia.
Około godziny 17:00 mężczyzna wrócił do domu ojca. Ponownie zażądał pieniędzy i ponownie spotkał się z odmową. Tym razem groźby były jednoznaczne – zapowiedział, że spali dom do fundamentów. Kilka minut później rama okienna budynku stanęła w płomieniach. Jak wskazał prokurator zastępca, ogień został podłożony w dwóch różnych miejscach, co ma świadczyć o umyślnym charakterze czynu.
Kolejne ognisko pożaru i uszkodzony samochód
Tego samego wieczoru, około godziny 20:50, wciąż wyczuwalny był intensywny zapach spalenizny. Stwierdzono kolejne ognisko pożaru, tym razem przy drzwiach kuchennych prowadzących do ogrodu. Trzy dni później ojciec odkrył również, że wszystkie cztery opony w jego samochodzie zostały przebite.
Podczas poniedziałkowej rozprawy David zaprzeczył, jakoby to on podłożył ogień, zaznaczając jednocześnie, że pokrył koszty napraw. Ojciec, obecny na sali sądowej, nie wystąpił jako strona cywilna. Przyznał jednak, że choć nie widział momentu podpalenia, potwierdza, iż syn wielokrotnie wypowiadał groźby. Prokuratura uznała zgromadzony materiał dowodowy za wystarczający, zwracając uwagę, że oskarżony był już wcześniej ścigany za czyny związane z użyciem ognia.
Prokuratura żąda kary, obrona wnioskuje o nadzór
Prokuratura zażądała kary trzech lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania. Obrońca, mecenas Mairiaux, wniósł o połączenie spraw dotyczących handlu narkotykami i podpalenia, argumentując jednolitością zamiaru. Podkreślił również, że relacje między ojcem a synem miały ulec poprawie.
Nie kwestionując zasady warunkowego zawieszenia, obrona postulowała objęcie oskarżonego ścisłym nadzorem w okresie próbnym. Złożono także wniosek o zawieszenie ogłoszenia wyroku, co pozwoliłoby uniknąć wpisu do rejestru karnego przy spełnieniu określonych warunków. Prokuratura sprzeciwiła się temu rozwiązaniu.
Wyrok w sprawie ma zostać ogłoszony w lutym. Postępowanie to unaocznia dramatyczne skutki uzależnienia od narkotyków oraz jego destrukcyjny wpływ na relacje rodzinne i bezpieczeństwo najbliższych.