Ośmiu rolników z Leuven i Herent wyruszyło dziś wcześnie rano w nietypową podróż traktorami do Strasburga we Francji. Przed nimi trasa licząca około 430 km, którą muszą pokonać lokalnymi drogami, omijając autostrady. Celem wyprawy jest udział w jutrzejszym proteście przed Parlamentem Europejskim przeciwko umowie handlowej Mercosur z krajami Ameryki Południowej. Rolnicy z Flandrii chcą tam dołączyć do swoich francuskich kolegów i po raz kolejny wyrazić sprzeciw wobec warunków, w jakich przychodzi im prowadzić gospodarstwa. Do wyprawy przygotowali się starannie – zabrali zapas paliwa, a nawet przenośną toaletę.
Start z pomocą Boerenbond
Wczesnym rankiem organizacja Boerenbond powitała ośmiu rolników z Leuven i Herent na parkingu Bodart na obrzeżach Leuven, serwując kawę i ciasta. Ten poczęstunek miał dodać energii przed wymagającą podróżą, podczas której uczestnicy muszą przejechać setki kilometrów traktorem.
„Nie możemy korzystać z autostrad, więc jedziemy mniejszymi drogami” – wyjaśnia Pieter Stessel z gospodarstwa ’t Waterbos w Herent. Trasa prowadzi najpierw w stronę Namur, następnie przez Luksemburg i dalej do Francji. „Wieczorem zatrzymamy się w hotelu około 50 km od Strasburga, żeby jutro rano nie mieć już daleko na miejsce protestu” – dodaje.
Traktory zamiast autobusów
Rolnicy z regionu Leuven chcą swoją obecnością w Strasburgu wysłać wyraźny sygnał. Ich zdaniem umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej prowadzi do nieuczciwej konkurencji. To jednak nie jedyny powód protestu. Rolnicy podkreślają, że administracja i biurokracja związana z prowadzeniem gospodarstw w Europie stała się nadmiernie skomplikowana. Obecne przepisy to prawdziwy galimatias – mówi Wouter Saelens z gospodarstwa Hoeve Ten Halve w Herent.
„Na początku plan był taki, żeby pojechać autobusami. Ale wtedy wysadzają cię gdzieś w bocznej uliczce i nie ma to większego oddźwięku, bo media zajmują się czymś innym. Pomyśleliśmy więc: a co, jeśli grupa z Leuven i Herent pojedzie traktorami? W ten sposób pokażemy, że się nie poddajemy i zwrócimy na siebie uwagę” – tłumaczy Wouter.
Rolnicy wyruszyli punktualnie o godz. 7 rano.
Przygotowani na długą drogę
Wieczorem uczestnicy wyprawy nocują w hotelu około 50 km od Strasburga, ale najpierw muszą bezpiecznie dotrzeć na miejsce. Jak podkreśla Wouter Saelens, są na to przygotowani. „Mamy wystarczająco dużo paliwa, żeby dojechać tam i z powrotem. W razie potrzeby zatankujemy na stacji benzynowej, choć będzie to droższe. W przyczepie mamy nawet toaletę – nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda” – mówi z uśmiechem.
Największym zmartwieniem są jednak same maszyny. „W drodze powrotnej przenocujemy u rolnika w Metz, ale dziś traktory zostaną na parkingu przy hotelu. Mam nadzieję, że nikt ich nie uszkodzi. Widziałem, że po drugiej stronie budynku jest dystrybutor maszyn rolniczych. Liczę na to, że pozwolą nam zaparkować traktory za ogrodzeniem” – dodaje.
Sprzeciw wobec Mercosur i biurokracji
Jutrzejszy protest przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu ma zwrócić uwagę na dwa główne problemy, z jakimi – zdaniem rolników – mierzą się europejskie gospodarstwa. Po pierwsze, umowa Mercosur z krajami takimi jak Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj budzi duże obawy. Rolnicy wskazują, że import produktów rolnych wytwarzanych przy niższych standardach środowiskowych i społecznych prowadzi do nieuczciwej konkurencji.
Drugim kluczowym postulatem jest uproszczenie biurokracji. Obecny system przepisów i obowiązków administracyjnych pochłania ogromną ilość czasu i energii, które rolnicy woleliby poświęcić pracy w gospodarstwach.