W piątek przed sądem pierwszej instancji w Brukseli ruszył proces dwóch rolników oskarżonych o „zbrojny opór” w grupie ze wstępnym porozumieniem. Zarzuty dotyczą wydarzeń z 18 grudnia 2025 r., do których doszło podczas manifestacji rolników zorganizowanej w stolicy w dniu szczytu Unii Europejskiej. Sala rozpraw była wypełniona po brzegi, a oskarżonym towarzyszyli liczni sympatycy ze środowiska rolniczego. Obrona zapowiedziała powołanie się na obronę konieczną.
Protest rolników zakończony starciami
Grudniowa demonstracja zgromadziła kilkuset rolników, którzy przyjechali do Brukseli, aby zaprotestować przeciwko planowanej umowie handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur. Celem protestu było również wywarcie presji na przywódców państw i rządów obradujących tego dnia nad europejskim porozumieniem budżetowym. Manifestacja szybko przerodziła się w napięte konfrontacje z siłami porządkowymi, co doprowadziło do licznych zatrzymań.
Dwaj oskarżeni, figurujący w aktach pod inicjałami A. i C., odpowiadają przed sądem w trybie przyspieszonym, lecz w odrębnych postępowaniach. Reprezentują ich odpowiednio mecenas Aline Rey oraz mecenas Alexandre Wilmotte. Trzeci rolnik zatrzymany w związku z wydarzeniami z 18 grudnia stanie przed niderlandzkojęzyczną izbą sądu karnego w Brukseli 29 stycznia br.
Spór o granice obrony koniecznej
Jednym z kluczowych punktów piątkowej rozprawy była argumentacja obrony jednego z oskarżonych. Mecenas Alexandre Wilmotte przekonywał, że jego klient wsiadł do traktora, aby udzielić pomocy bratu, który miał zostać zaatakowany podczas policyjnej szarży. Obrońca domagał się przeprowadzenia dodatkowych czynności, które pozwoliłyby dokładnie odtworzyć przebieg zdarzeń.
Prawnik pytał, czy rozkaz przeprowadzenia szarży policyjnej był zgodny z prawem, podkreślając konieczność ustalenia podstawy prawnej wydania takiego polecenia. Złożył również wniosek o przesłuchanie brata oskarżonego, aby potwierdzić, że doznał on przemocy, która mogła uzasadniać reakcję jego krewnego.
Prokuratura opiera się na nagraniach
Prokurator królewski Julien Moinil uznał, że liczne nagrania wideo zarejestrowane podczas demonstracji stanowią wystarczający materiał dowodowy do oceny sprawy. Przed ich odtworzeniem podkreślił, że przedmiotem postępowania nie jest samo prawo do manifestowania, lecz to, czy doszło do aktów zbrojnego oporu wobec funkcjonariuszy.
Przewodniczący składu sędziowskiego Paul Dhaeyer podzielił to stanowisko, zaznaczając, że sąd nie jest miejscem debaty politycznej. Jednocześnie dopuścił obecność publiczności na sali, przypominając o obowiązku zachowania powagi. Rozprawa przebiegła spokojnie, bez napięć czy zakłóceń.
Postępowanie będzie kontynuowane w najbliższych tygodniach. Sprawa ma charakter szczególnie wrażliwy, ponieważ dotyka granic prawa do protestu, obowiązków służb porządkowych oraz sposobu reagowania wymiaru sprawiedliwości na gwałtowne manifestacje w stolicy Belgii.