Flamandzki premier Matthias Diependaele (N-VA) zadeklarował, że władze regionalne są gotowe rozważyć wsparcie finansowe dla znajdującego się w trudnej sytuacji koncernu chemicznego Vynova z Tessenderlo-Ham, jednak wyłącznie pod warunkiem, że pomoc ta doprowadzi do trwałego i strukturalnego rozwiązania, takiego jak wznowienie działalności na nowych zasadach. Stanowisko to przedstawił podczas posiedzenia komisji ds. gospodarki flamandzkiego parlamentu, odpowiadając na pytania posłów Andy’ego Pietersa (N-VA) oraz Michiela Awoutersa (Vlaams Belang). Premier przyznał, że śledzi sprawę bardzo uważnie, a temat był nawet poruszany podczas rodzinnej kolacji świątecznej, ponieważ ktoś z jego bliskich może odczuć skutki kryzysu w firmie. Parlamentarzyści ostrzegali jednocześnie przed poważnymi konsekwencjami dla przemysłu w Limburgii.
Zakład o kluczowym znaczeniu dla regionu
Vynova działa w Tessenderlo-Ham od dekady i specjalizuje się w produkcji dichlorku etylenu oraz monochlorku winylu – dwóch podstawowych surowców niezbędnych do wytwarzania PVC. Zakład produkuje również inne chemikalia bazowe wykorzystywane m.in. w uzdatnianiu wody oraz w przemyśle farmaceutycznym. Przedsiębiorstwo zatrudnia około 600 pracowników. Od dłuższego czasu firma zmaga się jednak z poważnymi problemami finansowymi, wynikającymi przede wszystkim z bardzo wysokich cen energii.
Zadłużenie Vynovy sięgnęło 275 milionów euro. Około 117 milionów euro stanowią zobowiązania wobec dostawców, w tym licznych przedsiębiorstw z Limburgii. Pod koniec grudnia 2025 r. sąd gospodarczy zgodził się na otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego i przyznał firmie czteromiesięczną ochronę przed wierzycielami.
Niepokój o los firmy i jej otoczenia gospodarczego
Poseł Michiel Awouters wyraził obawy, że restrukturyzacja może być jedynie wstępem do całkowitego wycofania się Vynovy z Tessenderlo-Ham. Zwrócił uwagę, że w przypadku upadłości szczególnie dotknięte mogą zostać lokalne małe i średnie przedsiębiorstwa, uzależnione od współpracy z koncernem. Jego zdaniem czteromiesięczny okres ochronny to bardzo krótki czas na wypracowanie rozwiązań o charakterze strukturalnym, a regionowi grozi poważny kryzys gospodarczy. Awouters pytał również o konkretne działania władz oraz o ewentualne plany rekultywacji terenu i wsparcia dla pracowników w razie bankructwa firmy.
Andy Pieters, poseł z Maasmechelen, podkreślił skalę niepokoju wśród rodzin w regionie i dopytywał, czy rząd flamandzki był wcześniej informowany o problemach przedsiębiorstwa oraz czy po ujawnieniu trudności nawiązano bezpośredni kontakt z kierownictwem spółki.
Dotychczasowa pomoc i trwające analizy
Premier Diependaele potwierdził, że o sytuacji Vynovy dowiedział się na początku grudnia 2025 r., a od tego momentu jego gabinet oraz wyspecjalizowane agencje, w tym VLAIO, uważnie monitorują rozwój wydarzeń. Przypomniał, że w poprzednich latach firma otrzymała już flamandzkie wsparcie o łącznej wartości około 65 milionów euro, głównie w formie rekompensat za pośrednie koszty emisji. Miało to pomóc w ograniczeniu skutków jednego z głównych problemów spółki, czyli bardzo wysokich kosztów energii.
W ostatnich tygodniach prowadzone były również rozmowy pomiędzy Vynovą a flamandzką spółką inwestycyjną PMV, dotyczące możliwości krótkoterminowego poprawienia płynności finansowej. Jak dotąd negocjacje te nie przyniosły jednak przełomu. Równolegle limburgijska spółka inwestycyjna LRM analizuje, w jaki sposób można zabezpieczyć interesy lokalnych dostawców.
Warunek: tylko długofalowe rozwiązania
Diependaele jednoznacznie podkreślił, że Flandria jest gotowa pomagać, ale wyłącznie wtedy, gdy wsparcie prowadzi do realnego, długoterminowego rozwiązania. Pomoc o charakterze wyłącznie doraźnym określił jako „wrzucanie pieniędzy do studni bez dna”, na co władze regionalne nie mogą sobie pozwolić. Zapewnił jednak, że wszystkie scenariusze umożliwiające trwałe wznowienie działalności są analizowane.
Odniesienia do zamknięcia fabryki Forda w Genk
Awouters przyznał, że pozytywnie ocenia fakt uwzględniania w dyskusji losu dostawców, ale jednocześnie zarzucił władzom brak wystarczającego poczucia pilności. Jego zdaniem w przypadku zamknięcia fabryki Forda w Genk determinacja instytucji była znacznie większa. Wyraził nadzieję, że intensywne rozmowy z potencjalnymi partnerami i inwestorami toczą się poza światłem kamer.
Pieters z kolei pochwalił bieżące monitorowanie sytuacji, apelując jednocześnie o silniejszą presję Flandrii na instytucje unijne. Wskazał, że trudności belgijskich przedsiębiorstw są efektem braku spójnej europejskiej polityki przemysłowej, połączonej z restrykcyjną polityką klimatyczną i wysokimi cenami energii w Europie. Jego zdaniem zadaniem polityki powinno być chronienie firm przed kryzysami, a nie pogłębianie ich problemów.
Premier zapowiedział, że zamierza poruszyć temat trudnej sytuacji flamandzkiego przemysłu w rozmowach z przedstawicielami instytucji europejskich. Przypomniał również, że już wcześniej, w 2025 r., Limburgia otrzymała złe wiadomości o zamknięciu zakładu Celanese w Lanaken, co oznaczało utratę 160 miejsc pracy. Kryzys w Vynovie nie jest więc odosobnionym przypadkiem i – jak zaznaczył – niestety może nie być ostatnim.