W czwartek 15 stycznia 2026 r. przed belgijskim sądem stanął 51-letni mężczyzna odpowiedzialny za jeden z najbardziej wstrząsających wypadków drogowych ostatnich lat. Półtora roku wcześniej, w miejscowości Ruddervoorde, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu i z ekstremalną prędkością, doprowadził do zderzenia, w którym zginęła cała trzyosobowa rodzina. Podczas rozprawy wróciły dramatyczne okoliczności zdarzenia z sierpnia 2024 r., które poruszyło opinię publiczną w całej Belgii. Prokuratura, wskazując na rażące lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa, domaga się kary pięciu lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Tragedia rodziny wracającej z wycieczki
Do wypadku doszło w nocy z 10 na 11 sierpnia 2024 r. na autostradzie E403, na odcinku między Brugią a Kortrijk. Ofiarami byli 29-letni Janick, jego 30-letnia żona Janice oraz ich ośmioletnia córka Maithé. Rodzina wracała z jednodniowego wypoczynku nad morzem, gdy ich samochód został z ogromną siłą uderzony przez pojazd sprawcy. Skala zderzenia była tak duża, że wszyscy troje zginęli na miejscu. Kierowca, który spowodował wypadek, 51-letni mieszkaniec Torhout, odniósł jedynie lekkie obrażenia, co dla bliskich ofiar dodatkowo potęguje dramat tego zdarzenia.
Brawura, alkohol i brak odpowiedzialności
Ustalenia śledczych przedstawione podczas procesu ukazują skrajną nieodpowiedzialność oskarżonego. W chwili zderzenia poruszał się on z prędkością 212 km/h. Badanie wykazało również, że znajdował się pod wpływem alkoholu i w ogóle nie powinien prowadzić pojazdu. Szczególne oburzenie wzbudził fakt, że tuż przed wypadkiem korzystał z telefonu komórkowego, robiąc zdjęcie prędkościomierza, aby uwiecznić swoją jazdę. To właśnie rozproszenie uwagi i skupienie na smartfonie sprawiły, że nie zauważył jadącego przed nim samochodu z rodziną.
Nieopisany ból i zniszczone życie bliskich
Podczas rozprawy głos zabrali również bliscy ofiar. Jednym z nich był Jo Deraeve, który w jednej chwili stracił córkę, zięcia i jedyną wnuczkę. W poruszających słowach opisywał, jak jego życie po tej tragedii całkowicie się załamało. Przyznał, że codzienne funkcjonowanie stało się dla niego ogromnym wyzwaniem, a proste czynności często przerastają jego siły. Jego relacja unaoczniła, jak dalekosiężne i nieodwracalne skutki może mieć jeden nieodpowiedzialny czyn na drodze.
Wcześniejsze wykroczenia i żądania prokuratury
Obrona, reprezentowana przez adwokata Waltera Van Steenbrugge, podkreślała skruchę oskarżonego i jego świadomość wyrządzonego zła. Prawnik przekonywał, że mężczyzna każdego dnia zmaga się z ciężarem winy i wie, że tragedii nie da się cofnąć. Argumenty te osłabia jednak jego wcześniejsza kartoteka wykroczeń drogowych. Oskarżony był już wielokrotnie karany między innymi za przekraczanie prędkości, jazdę bez ważnego ubezpieczenia i przeglądu technicznego oraz za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.
W związku z tym prokuratura domaga się surowego wyroku. Oprócz pięciu lat pozbawienia wolności w zawieszeniu wnosi o wysoką grzywnę oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Na wyrok czekają zarówno mieszkańcy Flandrii, jak i osoby mieszkające w Belgii. Decyzja sądu ma zostać ogłoszona 11 lutego 2026 r.