Obowiązujący od 1 stycznia podatek od zysków kapitałowych spotyka się z ostrą krytyką ekspertów przesłuchanych w Izbie Reprezentantów. Specjaliści ostrzegają, że nowe rozwiązanie może zniechęcić innowacyjne start-upy do pozostania w Belgii, negatywnie wpłynąć na drobnych inwestorów oraz dodatkowo skomplikować i tak już rozbudowany system podatkowy. Choć podatek był kluczowym elementem porozumienia umożliwiającego partii Vooruit wejście do centroprawicowej koalicji Arizona, jego potencjalne skutki gospodarcze budzą poważne wątpliwości w środowiskach akademickich i biznesowych.
Jak działa nowy podatek
Podczas środowego posiedzenia komisji finansów Izby Reprezentantów eksperci przedstawili krytyczne opinie na temat projektu rządu Arizona. Zwracali uwagę, że podatek może skłaniać dynamicznie rozwijające się firmy do przenoszenia działalności za granicę, obciążyć drobnych inwestorów oraz zwiększyć złożoność przepisów fiskalnych.
Nowe regulacje obejmują zyski kapitałowe uzyskane ze sprzedaży aktywów finansowych, przy czym obowiązują z mocą wsteczną od 1 stycznia bieżącego roku. Po odliczeniu kwoty wolnej wynoszącej 10 000 euro nadwyżka podlega opodatkowaniu. W przypadku przedsiębiorców posiadających tzw. znaczący udział, czyli co najmniej 20 procent akcji własnej spółki, próg zwolnienia został podniesiony do 1 miliona euro.
Jednogłośne zastrzeżenia ekspertów
Wysłuchanie ośmiu ekspertów przyniosło wyjątkowo zgodny obraz krytyki. Wszyscy uczestnicy przesłuchania zgłaszali wątpliwości wobec proponowanych rozwiązań, choć ich oceny różniły się stopniem ostrości. Zastrzeżenia dotyczyły zarówno technicznych aspektów nowej daniny, jak i jej długofalowego wpływu na belgijską gospodarkę.
Tak zgodna negatywna ocena ze strony niezależnych specjalistów jest sygnałem alarmowym dla ustawodawcy i może jeszcze wpłynąć na ostateczny kształt przepisów lub sposób ich stosowania w praktyce.
Kolejne skomplikowanie systemu podatkowego
Profesor prawa podatkowego Mark Delanote z Uniwersytetu w Gandawie oraz profesor Marc Bourgeois z Uniwersytetu w Liège wskazują, że podatek od zysków kapitałowych dodatkowo komplikuje belgijski system fiskalny. Ich zdaniem należałoby równocześnie znieść inne istniejące obciążenia, takie jak podatek od rachunków papierów wartościowych, podatek od transakcji giełdowych czy podatek od składek ubezpieczeniowych, czego jednak nie zrobiono z powodów budżetowych.
Eksperci podkreślają, że zamiast upraszczania przepisów i budowania spójnej strategii podatkowej, nowe regulacje nakładają się na już obowiązujące daniny, tworząc wielopoziomowy i trudny do zrozumienia system.
Ryzyko dla środowiska start-upów
Profesor Yannick Dillen z Vlerick Business School zwrócił uwagę na możliwy negatywny wpływ podatku na przedsiębiorczość. Jego zdaniem założyciele start-upów mogą unikać pozyskiwania kapitału, aby nie spaść poniżej progu 20 procent udziałów, lub zdecydują się na sprzedaż akcji za granicą. W takiej sytuacji Belgia może stracić innowacyjne i perspektywiczne firmy na wczesnym etapie rozwoju.
Te obawy są szczególnie istotne w kontekście rosnącej konkurencji między państwami europejskimi, które coraz aktywniej walczą o przyciągnięcie i zatrzymanie innowacyjnych projektów technologicznych.
Spór o wpływ na drobnych inwestorów
Podatek od zysków kapitałowych był jednym z warunków wejścia partii Vooruit do koalicji Arizona. Flamandzcy socjaliści argumentują, że nowa danina dotyka głównie najzamożniejszych podatników. Z tym stanowiskiem nie zgadza się jednak Flamandzka Federacja Inwestorów.
Jej dyrektor zarządzający Ben Granjé podkreśla, że federacja reprezentuje zwykłych, drobnych inwestorów – osoby, które inwestują niewielkie kwoty, często rzędu kilkudziesięciu euro. W jego ocenie nawet 10-procentowa stawka podatku może znacząco wpłynąć na końcowy wynik finansowy takich inwestycji.
Rozbieżność tych ocen pokazuje napięcie między politycznym przekazem o sprawiedliwości społecznej a realnymi konsekwencjami ekonomicznymi dla szerokiego grona uczestników rynku kapitałowego.