We wtorek w komisji parlamentarnej Izby Reprezentantów debatowano nad trzema projektami ustaw dotyczącymi zakazu stosowania PFAS – trwałych zanieczyszczeń chemicznych uznawanych za poważne zagrożenie dla zdrowia i środowiska. Projekty zgłoszone przez opozycję – Partię Socjalistyczną oraz Zielonych – napotkały jednak sprzeciw koalicji rządowej, która opowiada się za skoordynowanym działaniem na szczeblu Unii Europejskiej. Głosowanie zostało odroczone, aby posłowie mogli zapoznać się z poprawkami wniesionymi przez socjalistów.
Partie zgodne co do skali zagrożenia, podzielone co do tempa działań
Wszystkie ugrupowania parlamentarne deklarują świadomość zagrożeń związanych z zanieczyszczeniem PFAS i konieczność reakcji. Spór dotyczy jednak tempa i zakresu interwencji. Partia Socjalistyczna oraz Zieloni domagają się natychmiastowych zakazów na poziomie krajowym, natomiast partie tworzące rząd premiera Barta De Wevera wolą poczekać na rozwiązania unijne oraz wyniki szczegółowych analiz zleconych przez rząd.
Gdyby nie decyzja o odroczeniu głosowania, doszłoby do wyraźnego podziału na linii koalicja–opozycja, z wyjątkiem Vlaams Belang, który w tej sprawie popiera stanowisko rządu.
Rząd stawia na strategię i badania do czerwca
Minister środowiska Jean-Luc Crucke z partii Les Engagés przedstawił strategię rządową przyjętą przez Radę Ministrów 23 grudnia 2025 r. Jej założeniem jest odejście od doraźnego reagowania kryzysowego na rzecz działań wyprzedzających. W ramach strategii zaplanowano kompleksowe badanie, którego celem będzie wskazanie kategorii produktów konsumenckich emitujących najwięcej PFAS, określenie realnej ekspozycji mieszkańców Belgii na te substancje, ocena dostępnych alternatyw oraz analiza skutków społeczno-ekonomicznych i budżetowych potencjalnych regulacji.
Minister zapowiedział, że wyniki badań wraz z propozycjami konkretnych działań i ramami finansowymi trafią do rządu około czerwca. Mają one posłużyć do wypracowania stanowiska Belgii przed decyzją Komisji Europejskiej oraz umożliwić ewentualne wdrożenie krajowych rozwiązań opartych na rzetelnych danych, jeśli proces unijny będzie się opóźniał.
Poseł Christophe Bombled z partii MR podkreślił, że koalicja rządowa nie chce uchwalać przepisów „w ciemno” i dąży do spójności z przyszłymi regulacjami obowiązującymi w całej UE.
Opozycja proponuje zakazy wzorowane na Francji
Projekt ustawy przygotowany przez czterech posłów socjalistycznych, inspirowany rozwiązaniami przyjętymi we Francji, przewiduje zakaz stosowania PFAS w produktach mających kontakt z żywnością, kosmetykach, smarach do nart, odzieży i obuwiu oraz środkach impregnujących do ubrań i butów.
Jeden z projektów Zielonych ma zbliżony zakres, lecz dodatkowo obejmuje pianki gaśnicze. Drugi projekt tej partii dotyczy zakazu wprowadzania do obrotu i eksportu pestycydów zawierających PFAS.
Opozycja ostrzega przed wieloletnim oczekiwaniem na Europę
Strategia wyczekiwania na decyzje unijne spotyka się z ostrą krytyką opozycji. Posłanka Marie Meunier z Partii Socjalistycznej wskazała, że nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu europejskie ograniczenia dotyczące PFAS mogłyby zostać przyjęte dopiero w 2029 r., a następnie objęte okresem przejściowym trwającym od 5 do 12 lat. W praktyce pełne wdrożenie regulacji mogłoby nastąpić dopiero pod koniec lat trzydziestych.
Posłanka Sarah Schlitz z partii Ecolo zwróciła uwagę na gwałtowny wzrost stosowania pestycydów zawierających PFAS i podkreśliła potrzebę natychmiastowego działania. Jej zdaniem zwlekanie naraża nie tylko zdrowie mieszkańców Belgii, lecz także finanse publiczne, ponieważ usuwanie zanieczyszczeń PFAS z gleby i wody wiąże się z ogromnymi kosztami.
Socjaliści wskazują na istniejące analizy
Partia Socjalistyczna argumentuje, że nie ma potrzeby czekania na kolejne badania, ponieważ już w 2023 r. przeprowadzono analizę identyfikującą produkty, dla których dostępne są alternatywy wolne od PFAS. To – zdaniem socjalistów – umożliwia szybkie wprowadzenie ukierunkowanych zakazów.
W odpowiedzi na uwagi zgłoszone w trakcie konsultacji autorzy projektu wprowadzili poprawki, nieznacznie zawężając zakres proponowanych ograniczeń i przewidując określone wyjątki. Nie wiadomo jednak, czy te zmiany okażą się wystarczające, by przekonać posłów koalicji rządowej do zmiany stanowiska.