Fundusze indeksowe rozpoczęły coroczne techniczne dostosowanie portfeli, które wymusza sprzedaż części metali szlachetnych w celu przywrócenia docelowych proporcji aktywów. Po wyjątkowo silnych wzrostach w 2025 r. – złoto podrożało o 60 procent, a srebro aż o 160 procent – rynek mierzy się obecnie z mechaniczną presją sprzedażową. Analitycy szacują, że w okresie od 8 do 15 stycznia fundusze pasywne będą zmuszone sprzedać metale szlachetne o łącznej wartości przekraczającej 10 miliardów dolarów.
Ponad 10 miliardów dolarów do sprzedania
Z wyliczeń analityków JPMorgan wynika, że fundusze indeksowe muszą zredukować ekspozycję na srebro o równowartości 6,1 miliarda dolarów oraz na złoto o 5,6 miliarda dolarów. Gregory Shearer, analityk banku, ocenił w rozmowie z Financial Times, że wymuszone transakcje mogą odpowiadać około 10 procentom łącznej wartości otwartych kontraktów na nowojorskiej giełdzie towarowej Comex. Proces ten ma charakter w pełni techniczny – po roku nadzwyczajnie wysokich stóp zwrotu fundusze pasywne muszą zmniejszyć udział metali szlachetnych, aby wrócić do założonych wag w portfelach.
Rynek jak dotąd odpiera presję sprzedażową
Nicky Shiels z firmy MKS Pamp określiła obecną sytuację jako pierwszy poważny test trwałości zeszłorocznych wzrostów, przeprowadzany przy bardzo wysokim punkcie wyjścia. Dotychczasowa reakcja rynku okazuje się jednak zaskakująco odporna. Wpływ „robotycznego” przebilansowania pozostaje niewielki – od 8 stycznia cena złota wzrosła o 2,9 procent, notując wyraźny skok w poniedziałek w reakcji na obawy dotyczące niezależności amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
Podobnie zachowuje się srebro. Choć pomiędzy wtorkowym maksimum a czwartkowym minimum w poprzednim tygodniu metal stracił około 10 procent, już w piątek rozpoczął odbicie. Łącznie od 8 stycznia srebro zyskało 13,8 procent. Inwestorzy liczący na wyraźną korektę wywołaną techniczną wyprzedażą mogą być rozczarowani – napięta sytuacja rynkowa i czynniki makroekonomiczne okazały się silniejsze niż mechaniczne dostosowania funduszy indeksowych.
Kakao wraca do łask
Styczniowe przebilansowanie przynosi także beneficjentów. Do indeksu Bloomberg Commodity Index (BCOM) ponownie włączono kakao, co oznacza odwrotny kierunek przepływów – fundusze będą zmuszone dokupić ten surowiec w skali odpowiadającej około 30 procentom otwartych pozycji na giełdzie w Londynie. To potencjalnie dobra wiadomość dla rynku kakao, którego cena w ubiegłym roku spadła o około połowę.