Władze Genk zapowiadają działania mające na celu ograniczenie narastających problemów w dzielnicy Nieuwe Kempen. W ubiegłym tygodniu doszło tam do pożaru przyczepy kempingowej, która – według wstępnych ustaleń – mogła zostać celowo podpalona. Mieszkańcy coraz częściej skarżą się na uciążliwości, wskazując głównie na zachowanie młodzieży. Pracownicy zajmujący się pracą socjalną z młodymi ludźmi mówią jednak o poważnych brakach kadrowych, a miasto przyznaje, że sytuacja jest złożona i trudna.
Na ulicy Molenstraat w dzielnicy Nieuwe Kempen w ubiegłym tygodniu całkowicie spłonęła przyczepa kempingowa. Istnieją poważne podejrzenia, że pożar był wynikiem celowego podpalenia. Niedługo wcześniej doszło również do wysadzenia skrzynki pocztowej, co wpisuje się w serię podobnych zdarzeń odnotowywanych w tej części miasta w ostatnich miesiącach.
Rozmowy z mieszkańcami potwierdzają, że skala uciążliwości wyraźnie wzrosła. O problemach pisze dziennik Het Belang van Limburg, a sonda przeprowadzona przez VRT NWS potwierdza niezadowolenie lokalnej społeczności. „Codziennie słyszę petardy i fajerwerki, które ktoś odpala” – mówi jeden z mieszkańców, prosząc o zachowanie anonimowości.
Dzielnica tranzytowa i ograniczone możliwości pracy z młodzieżą
Zdaniem Alessandro Canale, pracownika zajmującego się pracą z młodzieżą w organizacji GIGOS, źródło problemów nie zawsze leży po stronie młodych ludzi mieszkających w samej dzielnicy. Jak wyjaśnia, Nieuwe Kempen od lat funkcjonuje jako dzielnica tranzytowa, w której wiele osób mieszka jedynie tymczasowo, zanim ponownie się przeprowadzi.
Canale zwraca również uwagę na boisko do minifutbolu, wybudowane dwa lata temu. Przyciąga ono młodzież nie tylko z Genk, lecz także z okolicznych gmin. „Wielu młodych ludzi przyjeżdża tu tylko pograć w piłkę. Trudno jest do nich dotrzeć i zbudować jakąkolwiek relację” – podkreśla.
Tymczasowy charakter dzielnicy znacząco utrudnia budowanie trwałych więzi społecznych i prowadzenie długofalowej pracy wychowawczej. Częsta rotacja mieszkańców sprawia, że klasyczne metody pracy socjalnej, oparte na stabilnych relacjach, są w tym przypadku mało skuteczne.
Dodatkowym problemem są ograniczenia finansowe. W wyniku oszczędności wprowadzonych w sektorze społecznym GIGOS po raz kolejny musiała zmierzyć się z redukcją dostępnych środków. „Radzić sobie musimy z tym, co mamy, ale nie jest to łatwe” – przyznaje Canale. Jak dodaje, liczba pracowników terenowych jest bardzo ograniczona, mimo że sygnały o problemach powtarzają się regularnie. Mniejszy zespół oznacza mniejsze możliwości reagowania na uciążliwe zachowania.
Miasto zapowiada interwencje w dzielnicy
Radny ds. młodzieży Alessandro Cucchiara z ugrupowania Vooruit-Groen przyznaje, że władze są świadome problemów w Nieuwe Kempen. „Znamy skargi mieszkańców i zajmujemy się nimi. Rozważamy ponowne zamontowanie kamer w miejscach, gdzie dochodzi do uciążliwych zachowań” – zapowiada.
Cucchiara podkreśla, że miasto już teraz inwestuje w działania w dzielnicach. Wskazuje na obecność straży miejskich, pracowników ds. młodzieży oraz pracownika terenowego, który otrzymał kilka lokalizacji w Nieuwe Kempen jako miejsca wymagające szczególnej uwagi.
Odnosząc się do zarzutów o niedostateczne finansowanie organizacji takich jak GIGOS, radny zaznacza, że Genk przeznacza rocznie ponad milion euro na pracę z młodzieżą. „Oczywiście wolałbym móc zatrudnić po ośmiu pracowników na każdą dzielnicę, ale to nie jest realistyczne” – przyznaje. Dodaje jednocześnie, że samo korzystanie z infrastruktury sportowej nie stanowi problemu, o ile młodzi ludzie przestrzegają zasad. Miasto stara się reagować na niewłaściwe zachowania właśnie poprzez pracę terenową.
Sytuacja w dzielnicy Nieuwe Kempen pokazuje szersze wyzwanie, z jakim mierzą się belgijskie miasta. Ograniczenia budżetowe w sektorze społecznym coraz częściej zderzają się z rosnącymi potrzebami w zakresie pracy z młodzieżą i zapobiegania problemom społecznym w dzielnicach o złożonej strukturze mieszkańców.