Brukselski przewoźnik STIB/MIVB zapowiedział zmiany w swojej ofercie transportowej, które wejdą w życie 1 marca. Choć oficjalnie przedstawiane są jako korekta siatki połączeń, w praktyce oznaczają likwidację dwóch linii autobusowych. Decyzja ta ma charakter przełomowy i odzwierciedla narastające problemy budżetowe Regionu Stołecznego Brukseli. Dla części ugrupowań politycznych ograniczanie oferty przewozowej STIB/MIVB było dotąd granicą, której nie należało przekraczać.
Linia 33 odchodzi do historii
Zmiany w sieci STIB/MIVB wprowadzane są tradycyjnie dwa razy w roku – w marcu i we wrześniu. Przez lata korekty te wiązały się niemal wyłącznie z rozbudową oferty i zwiększaniem częstotliwości kursów. Tegoroczna wiosna przyniesie jednak odwrócenie tego trendu.
Z mapy połączeń zniknie linia autobusowa 33, w pełni elektryczna, uruchomiona w 2018 r. z inicjatywy ówczesnego ministra mobilności Pascala Smeta z partii Vooruit. Jej celem było połączenie handlowych dzielnic górnej i dolnej części miasta. Jak wynika z analiz przewoźnika, zainteresowanie pasażerów okazało się niewystarczające, a relacje obsługiwane przez linię 33 mogą być realizowane przy użyciu innych, już istniejących połączeń.
Linia 27 zastąpiona przedłużoną linią 61
Likwidacji ulegnie również linia 27 kursująca między dworcem Luksemburg a dzielnicą Pléiades w Woluwe-Saint-Lambert. Jej trasa nie zniknie jednak całkowicie – w dużej mierze przejmie ją linia 61, która zostanie przedłużona poza przystanek Montgomery. STIB/MIVB podkreśla, że zmiana ta umożliwi stworzenie nowego, bezpośredniego połączenia między dworcem Północnym, Botanique, placem Dailly, ulicą Georges Henri oraz dzielnicą Pléiades w Woluwe-Saint-Lambert.
Przewoźnik zapewnia, że wpływ reorganizacji na pasażerów będzie ograniczony. W ujęciu ogólnym oferta STIB/MIVB, liczona w miejsco-kilometrach, ma nadal rosnąć dzięki wprowadzaniu długich tramwajów nowej generacji TNG.
Złamane tabu polityczne
Mimo że skutki zmian dla użytkowników sieci mają być niewielkie, decyzja ma silny wymiar symboliczny. Dla części sceny politycznej naruszenie oferty STIB/MIVB było dotąd tematem tabu. Zieloni konsekwentnie sprzeciwiali się oszczędnościom uderzającym w transport publiczny, natomiast PS zobowiązała się wobec związków zawodowych do ochrony kierowców spółki.
Moratorium na zatrudnienie w regionalnej administracji publicznej, obowiązujące od końca 2023 r., formalnie nie obejmuje personelu operacyjnego STIB/MIVB. Jednak brak pełnoprawnego rządu od wyborów w czerwcu 2024 r. oraz funkcjonowanie regionu w oparciu o prowizorium budżetowe ostatecznie odbiły się także na działalności przewoźnika. Zamrożenie dotacji regionalnych, w tym środków przeznaczonych na poprawę oferty, zaczęło wpływać bezpośrednio na decyzje operacyjne.
Status quo nie wystarcza
Utrzymanie dotychczasowego poziomu usług nie jest już możliwe – przyznaje źródło wewnętrzne w spółce. Koszty wynikające z wcześniejszego wzmocnienia oferty rosną automatycznie wraz z waloryzacją wynagrodzeń i stażem pracy kierowców. Przy zamrożonych dotacjach powstaje luka finansowa, której STIB/MIVB nie jest już w stanie zniwelować wyłącznie poprzez cięcia kosztów funkcjonowania.
Już w 2024 r. przewoźnik po cichu ograniczył częstotliwość kursowania niektórych linii. Od ubiegłego roku rekrutacja kierowców autobusów nie rekompensuje w pełni odejść na emeryturę. Choć nie dochodzi do zwolnień dyscyplinarnych, łączna liczba kierowców maleje, co stanowi sytuację bez precedensu w historii STIB/MIVB. Tymczasem obowiązująca umowa zarządcza zakładała wzrost oferty o 12 procent w latach 2024–2028, cel ten jednak od początku był podważany przez narastające trudności budżetowe Regionu Stołecznego Brukseli.