W poniedziałek przed sądem przysięgłych w Liège rozpoczął się proces 72-letniego Yvana Dave’a, oskarżonego o zabójstwo 21-letniego Mayrona Weibela podczas próby włamania do jego domu w 2020 r. Kluczowym zagadnieniem, które musi rozstrzygnąć sąd, jest ustalenie, czy śmiertelny strzał padł przypadkowo, czy był działaniem zamierzonym.
Dramatyczne wydarzenia w Ferrières
Do zdarzenia doszło w nocy z 7 na 8 stycznia 2020 r. w miejscowości Ferrières. Trzech młodych mężczyzn próbowało włamać się do posiadłości Yvana Dave’a – rozległej fermy-zamku, w której mieszkał wraz z bratem. Oskarżony, z zawodu były informatyk, twierdzi, że w chwili zdarzenia ogarnęła go panika. Jak podkreśla, wcześniej dwukrotnie padł ofiarą włamania, co miało wpłynąć na jego reakcję tej nocy.
Według jego relacji, po usłyszeniu hałasów chwycił broń palną i oddał strzał w kierunku intruzów. Kula trafiła 21-letniego Mayrona Weibela, który zmarł na miejscu. Od początku postępowania Yvan Dave utrzymuje, że wystrzał był niezamierzony i nastąpił w wyniku stresu oraz strachu.
Ekspertyza balistyczna podważa wersję obrony
Prokuratura od początku kwestionuje tezę o przypadkowym wystrzale. W akcie oskarżenia odczytanym podczas pierwszego dnia procesu przedstawiciele oskarżenia powołali się na ekspertyzę balistyczną, która ma wskazywać, że taki scenariusz był technicznie niemożliwy.
Z opinii biegłych wynika, że broń użyta przez oskarżonego wymagała nacisku na spust o sile 1,8 kg. Zdaniem prokuratury oznacza to, że oddanie strzału nie mogło nastąpić bez świadomego działania, co podważa argument o niekontrolowanym, przypadkowym wystrzale.
Spór o stan psychiczny i intencje oskarżonego
Obrona konsekwentnie stoi na stanowisku, że Yvan Dave działał w stanie silnego stresu i strachu, a jego zachowanie mieściło się w ramach obrony koniecznej. Adwokaci podkreślają chaos i napięcie sytuacji, twierdząc, że w tak ekstremalnych warunkach mogło dojść do niezamierzonego użycia broni.
Odmienną ocenę przedstawia pełnomocniczka rodziny ofiary, adwokat Julie Meyer, reprezentująca ojca i siostrę zmarłego. Zwraca ona uwagę na rozbieżność między relacjonowanym przez oskarżonego stanem paniki a jego faktycznymi działaniami.
Zdaniem prawniczki gesty i zachowanie Yvana Dave’a sprawiają wrażenie przemyślanych, a nie impulsywnych. Podkreśla ona, że oskarżony jest osobą opisywaną jako bardzo inteligentna i metodyczna, co – w jej ocenie – stoi w sprzeczności z wersją o chaotycznym działaniu pod wpływem strachu. Centralnym punktem sporu pozostaje kwestia, czy oskarżony miał zamiar pozbawić życia młodego włamywacza.
Szerokie postępowanie przed sądem przysięgłych
Aby dokładnie odtworzyć przebieg tamtej nocy, sąd przesłucha około 60 świadków. Sprawę rozpatruje szesnastoosobowa ława przysięgłych, w skład której wchodzi siedmiu mężczyzn i dziewięć kobiet. To na nich spoczywać będzie odpowiedzialność za ocenę intencji oskarżonego oraz ustalenie, czy jego działanie można uznać za obronę konieczną.
Sprawa o znaczeniu wykraczającym poza jeden proces
Proces Yvana Dave’a dotyka szerszych kwestii prawnych i etycznych. Stawia pytania o granice obrony koniecznej, proporcjonalność użycia siły wobec zagrożenia oraz możliwość rzetelnej oceny zamiaru sprawcy w sytuacji ekstremalnego stresu.
Postępowanie to może mieć istotne znaczenie dla interpretacji podobnych spraw w przyszłości, zwłaszcza w kontekście równoważenia prawa do ochrony życia i mienia z obowiązkiem zachowania umiaru w użyciu siły. Rozprawa potrwa kilka dni, a werdykt przysięgłych będzie musiał uwzględnić zarówno dowody techniczne, jak i ocenę stanu psychicznego oskarżonego w chwili zdarzenia.