Agencja Dróg i Ruchu Drogowego w ostatnich dniach odnotowuje wyraźny wzrost zgłoszeń dotyczących uszkodzeń nawierzchni. Powodem jest utrzymująca się mroźna pogoda, która znacząco obciąża infrastrukturę drogową. Jak wyjaśniają eksperci, kluczową rolę odgrywa woda wnikająca w pęknięcia asfaltu, która podczas zamarzania zwiększa swoją objętość i prowadzi do poważnych deformacji nawierzchni.
Więcej napraw po kilku dniach mrozu
Podczas dłuższych okresów niskich temperatur służby drogowe regularnie obserwują konieczność wykonywania większej liczby napraw awaryjnych. Zjawisko to powtarza się każdej zimy i stanowi duże wyzwanie organizacyjne oraz finansowe dla zarządców dróg w całym kraju.
Profesor inżynierii drogowej Anne Beeldens w programie De Wereld Vandaag tłumaczy, że decydujące znaczenie mają zamarzająca woda oraz ogólny stan techniczny dróg. Gdy w nawierzchni asfaltowej pojawiają się drobne pęknięcia, woda łatwo wnika do ich wnętrza. Podczas mrozów zwiększa ona swoją objętość, wypychając asfalt ku górze, co prowadzi do poszerzania pęknięć i powstawania ubytków.
Sól drogowa nie jest głównym winowajcą
Wbrew powszechnym opiniom masowe stosowanie soli drogowej nie ma istotnego negatywnego wpływu na stan nawierzchni. Jak podkreśla Beeldens, to nie środki odladzające są główną przyczyną problemów, lecz sama obecność wody i proces jej zamarzania.
Zastosowanie soli sprawia, że woda zamarza wolniej, co w praktyce może nawet nieznacznie ograniczać skalę uszkodzeń. Tym samym sól drogowa pełni raczej funkcję ochronną niż destrukcyjną wobec konstrukcji jezdni.
Brak regularnej konserwacji pogłębia szkody
Nawierzchnia drogowa składa się z kilku warstw, z których najbardziej narażona na zużycie jest warstwa wierzchnia asfaltu. To właśnie tam najczęściej pojawiają się pierwsze pęknięcia, które z czasem prowadzą do poważniejszych uszkodzeń.
Eksperci podkreślają, że warstwa wierzchnia powinna być odnawiana co 10–15 lat, w zależności od warunków atmosferycznych i natężenia ruchu. Jeśli drobne uszkodzenia nie są naprawiane na wczesnym etapie, woda przedostaje się głębiej w strukturę drogi i powoduje coraz większe zniszczenia.
Zdaniem Anne Beeldens problem ma także wymiar systemowy. Konserwacja dróg powinna mieć charakter prewencyjny, jednak w praktyce często brakuje na to środków. Ograniczone budżety sprawiają, że prace odkładane są na później, a w efekcie mrozy i intensywne opady prowadzą do gwałtownego wzrostu liczby kosztownych napraw awaryjnych.