Sąd karny w Brugii skazał 44-letniego mężczyznę na 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za gwałt oraz umyślne spowodowanie obrażeń ciała. Sprawa dotyczyła zarówno przemocy seksualnej wobec byłej partnerki oskarżonego, jak i wieloletniego stosowania przemocy fizycznej wobec dzieci. Mężczyzna, oznaczony w aktach jako T.D., miał dopuścić się dwukrotnego zgwałcenia byłej partnerki oraz regularnie bić wspólne dzieci. Jego obecna partnerka, 55-letnia S.L., również stanęła przed sądem w związku z zarzutami przemocy wobec małoletnich, jednak w jej przypadku nie zapadł wyrok skazujący za te czyny.
Gwałty i uporczywe nękanie po rozstaniu
Z zeznań pokrzywdzonej, występującej jako oskarżycielka posiłkowa, wynika, że po rozstaniu T.D. nadal wywierał na nią presję, domagając się przesyłania nagich zdjęć oraz kontynuowania współżycia seksualnego. Do aktów przemocy seksualnej miało dojść dwukrotnie – 22 lutego 2016 r. oraz 7 maja 2018 r. Oba zdarzenia miały miejsce w domu kobiety w miejscowości Aardenburg we Flandrii Zelandzkiej w Holandii. Sprawa trafiła do belgijskiego wymiaru sprawiedliwości dopiero w 2019 r. W tym samym okresie mężczyzna z Brugii przesłał byłej partnerce zdjęcie ich wspólnej córki, wówczas 9-letniej, znajdującej się w wannie. Do fotografii dołączył wiadomość: „Mam nadzieję, że będzie miała równie piękne ciało jak ty”.
Dzieci bite przez ojca i macochę
W trakcie śledztwa córka oraz dwaj synowie pary złożyli zeznania obciążające zarówno ojca, jak i jego obecną partnerkę. Opisywali liczne przypadki przemocy fizycznej. Do tych zdarzeń miało dochodzić w okresie od listopada 2015 r. do października 2019 r., gdy dzieci miały od 5 do 13 lat. Najmłodszy z synów zeznał, że był bity pięściami i kopany, między innymi za złe zachowanie oraz słabe wyniki w nauce.
Prokuratura domagała się surowszych kar
Prokuratura wnioskowała o wymierzenie T.D. kary dwóch lat pozbawienia wolności, ewentualnie z dodatkowymi warunkami. W przypadku S.L. prokurator domagał się dwóch lat więzienia w zawieszeniu za przemoc wobec dzieci. Ostatecznie sąd orzekł wobec mężczyzny karę 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, natomiast kobieta nie została skazana za zarzucane jej czyny wobec małoletnich.
Obrona kwestionowała zasadność postępowania
Obrońcy oskarżonych wnioskowali o umorzenie sprawy, powołując się na przekroczenie rozsądnego terminu prowadzenia postępowania. Wskazywali, że T.D. został przesłuchany w sprawie gwałtów dopiero w 2019 r., a wątek przemocy wobec dzieci podjęto dopiero w 2022 r. Niezależnie od tych argumentów proceduralnych, mieszkaniec Brugii konsekwentnie utrzymywał, że kontakty seksualne z byłą partnerką odbywały się za jej zgodą.
„Klaps wychowawczy” jako linia obrony
Mecenas Piet D’Hooghe, reprezentujący oskarżonych, określił zarzucaną przemoc wobec dzieci mianem „klapsów wychowawczych”. Według obrońcy stosowanie kar cielesnych miało wynikać z braku dyscypliny ze strony matki dzieci. W ostatnim słowie przed sądem S.L. odwołała się do własnych doświadczeń z dzieciństwa, stwierdzając, że sama otrzymywała klapsy i że „nigdy nikogo to nie zabiło”.