Sąd okręgu Halle-Vilvoorde skazał obywatela Rumunii w wieku trzydziestu kilku lat na 40 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa. Do zdarzenia doszło w grudniu 2024 r. w Asse, gdzie oskarżony ugodził nożem swojego rodaka. W toku postępowania ustalono, że atak nastąpił w kontekście skomplikowanych relacji uczuciowych między dwoma mężczyznami i kobietą, która utrzymywała związki z obydwoma. Sąd wziął pod uwagę element prowokacji, jednak uznał winę sprawcy.
Zdarzenie i ucieczka sprawcy
Śledztwo wszczęto 1 grudnia 2024 r., gdy do szpitala na Anderlechcie trafił ciężko ranny mężczyzna w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Towarzysząca mu kobieta poinformowała służby, że do ugodzenia nożem doszło w mieszkaniu innego obywatela Rumunii w Asse. Bezpośrednio po zdarzeniu sprawca opuścił kraj, co znacząco utrudniło postępowanie. Zatrzymano go dopiero w kwietniu 2025 r., po ponad czterech miesiącach od ataku.
W międzyczasie poszkodowany zniknął i nie złożył zeznań. Nie poddał się także badaniu przez lekarza sądowego. Brak współpracy ofiary oraz jej nieobecność w toku sprawy utrudniły odtworzenie pełnego przebiegu wydarzeń i ocenę wszystkich okoliczności ataku.
Prokuratura żądała surowszej kary
Podczas rozprawy prokuratura domagała się kary sześciu lat pozbawienia wolności. W ocenie oskarżenia czyn miał charakter usiłowania zabójstwa, ponieważ oskarżony zadał cios nożem w newralgiczną część ciała – w lewą stronę klatki piersiowej. Prokurator podkreślał, że przy nieco innym przebiegu zdarzenia ofiara mogłaby nie przeżyć, co świadczy o bezpośrednim zagrożeniu dla życia.
Obrona powoływała się na prowokację
Obrona wskazywała na burzliwy charakter relacji uczuciowych oraz na prowokację ze strony poszkodowanego. Według adwokata oskarżony pozostawał w niestabilnym związku z kobietą, która w krytyczną noc miała doprowadzić do konfrontacji. Po wyjściu z mieszkania oskarżony miał natychmiast natknąć się na drugiego mężczyznę, co doprowadziło do bójki.
Z relacji oskarżonego wynikało, że to on miał zostać zaatakowany jako pierwszy, a użycie scyzoryka było reakcją obronną. Obrona przekonywała, że celem działania nie było pozbawienie życia, lecz odpieranie bezpośredniego zagrożenia.
Wyrok: wina potwierdzona, kara złagodzona
Sąd uznał, że czyn wyczerpuje znamiona usiłowania zabójstwa i odrzucił tezę o działaniu wyłącznie w samoobronie. Jednocześnie sędzia przychylił się do argumentu o prowokacji ze strony poszkodowanego, co znalazło odzwierciedlenie w wymiarze kary. Ostatecznie orzeczono 40 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności – mniej niż żądała prokuratura, ale wystarczająco, by podkreślić powagę przestępstwa i odpowiedzialność karną sprawcy.