Pierre-Yves Jeholet, waloński minister pracy, opublikował w mediach społecznościowych krytyczny komentarz pod adresem licznych ostrzeżeń meteorologicznych wydawanych w ostatnich dniach przez Królewski Instytut Meteorologiczny (IRM/KMI). Od środy w całym kraju dominowały zapowiedzi nadejścia burzy Goretti, która – jak się okazało – miała ograniczony wpływ na Brukselę. Zdaniem ministra stosowanie zasady nadmiernej ostrożności w reakcji na prognozy pogody poszło zdecydowanie za daleko.
Faktyczne skutki burzy w Brukseli
Choć przebieg zjawiska był łagodniejszy, niż pierwotnie prognozowano, służby ratunkowe w stolicy odnotowały około stu interwencji. Dotyczyły one głównie lokalnych podtopień po intensywnych opadach deszczu oraz powalonych gałęzi drzew. Część tuneli została czasowo zalana. W ocenie Jeholeta skala reakcji instytucji i komunikatów była jednak niewspółmierna do rzeczywistego poziomu zagrożenia.
Gospodarcze konsekwencje komunikatów
Minister zwraca uwagę na rosnący problem ostrzeżeń pogodowych, które – jego zdaniem – coraz częściej przyjmują formę quasi-nakazów. Każdemu komunikatowi towarzyszą dziś apele o pozostanie w domach, ograniczenie przemieszczania się czy zawieszenie normalnego funkcjonowania. Jeholet podkreśla, że takie podejście niesie konkretne koszty: prewencyjne zamykanie szkół oznacza utratę dni nauki, a niejasne zalecenia dla pracowników przekładają się na straty liczone w milionach euro.
Jak zaznacza, konsekwencje te szczególnie dotykają drobnych przedsiębiorców – sklepów, rzemieślników i restauracji – dla których każdy dzień przestoju oznacza realny spadek dochodów.
Ostrożność bez wzbudzania lęku
Jeholet podkreśla, że nie kwestionuje kompetencji meteorologów ani potrzeby informowania o zagrożeniach. Sprzeciwia się jednak sposobowi przekazu, który w jego ocenie opiera się na wzbudzaniu strachu i przenoszeniu odpowiedzialności z obywateli na administrację. Jak argumentuje, informowanie powinno wspierać podejmowanie świadomych decyzji, a nie prowadzić do automatycznego paraliżu życia społecznego.
Minister przywołuje przykłady państw, w których zjawiska pogodowe są znacznie groźniejsze, a mimo to nie wprowadza się rutynowo ograniczeń uderzających w normalne funkcjonowanie gospodarki. Wyraża też rozczarowanie tym, że zalecenie „zostańcie w domach” stało się standardową reakcją władz.
Wezwanie do zmiany narracji
Na zakończenie swojego wpisu Jeholet formułuje jednoznaczny apel: ostrożność jest konieczna, ale strach – nie. Alertowanie jest potrzebne, infantylizowanie społeczeństwa – nie. Bezpieczeństwo nie powinno oznaczać całkowitego zatrzymania aktywności. Z lekką ironią dodaje, że tak – pada śnieg i tak – w weekend w niektórych regionach może być zimowo, po czym zachęca, by po prostu się tym cieszyć.