W jeziorze Zilvermeer w Mol setki uczestników zanurzyły się w lodowatej wodzie podczas corocznej noworocznej kąpieli. Ze względu na mroźną aurę część śmiałków musiała najpierw usunąć warstwę lodu, aby przygotować bezpieczną strefę do pływania. Jak podkreślał jeden z uczestników, robienie od czasu do czasu czegoś, co wykracza poza strefę komfortu, sprawia, że życie staje się ciekawsze.
Szósty rok tradycji w Mol
Wydarzenie zostało zorganizowane po raz szósty z rzędu przez lokalny klub morsów – stowarzyszenie Isbjörnklubbe z Mol. Jak wyjaśnia przewodniczący Luc Nijs, noworoczna kąpiel to doskonała okazja, aby szeroka publiczność mogła poznać zimowe pływanie i spróbować tej formy aktywności razem z doświadczonymi morsami.
Utrzymujące się mrozy wymagały odpowiednich przygotowań. Rano na jeziorze pojawiła się warstwa lodu, którą należało usunąć przed rozpoczęciem imprezy. Kilku doświadczonych członków klubu weszło do wody w wysokich gumiakach, aby oczyścić strefę pływacką, a część pomocy nadeszła również z kajaków. Temperatura powietrza wahała się od minus jednego do minus dwóch stopni Celsjusza, natomiast woda miała około plus jednego do plus dwóch stopni. Jak żartował przewodniczący klubu, woda była cieplejsza niż plaża, co można było uznać za pewien atut.
Wspólna zabawa i emocje
Wśród uczestników znalazła się m.in. grupa znajomych z liceum Sint-Dimpna w Geel. Jak opowiadała jedna z uczestniczek, od kilku lat przychodzą razem na noworoczną kąpiel. W tym roku grupa była nieco mniejsza, ale dołączyli do niej debiutanci, dla których było to pierwsze takie doświadczenie. Emocje były szczególnie odczuwalne tuż przed wejściem do wody.
Po wspólnej rozgrzewce prowadzonej przez DJ-a Boer Jana uczestnicy weszli do jeziora. Jeroen Van Elsacker, który przyjechał z kolegami i przyjaciółmi, opisał swoje odczucia. Na początku, gdy woda sięga jedynie kostek, jest jeszcze do zniesienia. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się w chwili zanurzenia górnej części ciała, gdy pojawia się silna chęć jak najszybszego wyjścia z wody. Najtrudniejszy moment przychodzi jednak później – stanie bosymi stopami na lodowatym piasku. Po kąpieli zapowiedział szybkie rozgrzewanie się i gorącą czekoladę.
Jedna z członkiń klubu morsów określiła pływanie między kawałkami lodu jako wspaniałe doświadczenie. Jak zaznaczyła, klubowicze spotykają się na takie kąpiele w każdą niedzielę, a po wyjściu z wody wspólnie piją herbatę imbirową lub lampkę cava. Jej zdaniem osoby, które nie są do tego przyzwyczajone, a mimo to zdecydowały się spróbować, wykazują się dużą odwagą.
Dwudziestolecie klubu morsów z Mol
Klub morsów z Mol został założony w 2006 r. i obchodzi w tym roku dwudziestolecie istnienia. Jak wspomina Luc Nijs, początki były skromne i opierały się na grupie około trzydziestu osób, a działalność rozwijała się stopniowo. W ubiegłym roku, mimo intensywnego deszczu, w noworocznej kąpieli uczestniczyło trzystu entuzjastów zimowego pływania. W tym roku organizatorzy spodziewali się nawet około pięciuset uczestników.
Cały dochód z tegorocznej noworocznej kąpieli zostanie przeznaczony na cele charytatywne. W tym roku wsparcie trafi do lokalnej inicjatywy Mensen In Nood działającej w Mol.