Burza Goretti, która w piątek przeszła nad Belgią, spowodowała liczne zniszczenia w stolicy. Na placu Rochefort na Forest doszło do niebezpiecznego zdarzenia – silny podmuch wiatru zerwał wiatę przystankową, która w jednej chwili rozpadła się na tysiące szklanych odłamków. Kobieta czekająca na autobus zdołała w ostatniej chwili odskoczyć, unikając poważnych obrażeń.
Relacja świadka zdarzenia
Mieszkanka Brukseli opisała całe zajście w mediach społecznościowych. W piątkowy poranek siedziała na ławce pod wiatą, oczekując na autobus. Jak relacjonowała, w jednej chwili konstrukcja uniosła się w powietrze „jak liść”, po czym rozbiła się tuż obok niej. Kobieta zdążyła jedynie wybiec spod wiaty, zanim ta runęła na ziemię. Z pewnym dystansem zauważyła później, że dzień ten można uznać jednocześnie za pechowy i szczęśliwy – pechowy z powodu samego zdarzenia, ale szczęśliwy, bo wyszła z niego bez obrażeń.
Prawie sto interwencji straży pożarnej
Brukselska straż pożarna poinformowała w piątkowy wieczór o licznych interwencjach związanych z przejściem burzy Goretti. Pod koniec dnia odnotowano dziewięć zgłoszeń dotyczących przedmiotów porwanych lub przestawionych przez wiatr oraz dwa zgłoszenia związane z połamanymi drzewami lub gałęziami. Dodatkowo służby interweniowały dwadzieścia trzy razy w związku z innymi utrudnieniami spowodowanymi przez żywioł. Łącznie w Brukseli przeprowadzono dziewięćdziesiąt siedem interwencji. W skali całego kraju kilka osób odniosło obrażenia w wyniku przejścia burzy.