W Brukseli systematycznie przybywa publicznych stacji ładowania samochodów elektrycznych, jednak dostępność wolnych stanowisk wciąż pozostaje problemem. Coraz częściej nie wynika on z niedoboru infrastruktury, lecz z praktyk samych użytkowników, którzy pozostawiają auta podłączone do ładowarek znacznie dłużej, niż wymaga tego proces uzupełniania energii. Operator stołecznej sieci elektroenergetycznej Sibelga zapowiada wprowadzenie dynamicznych taryf, które mają poprawić rotację pojazdów i zwiększyć dostępność punktów ładowania.
Średni czas postoju znacznie dłuższy niż ładowania
Dane przedstawione przez rzeczniczkę Sibelgi portalowi Bruzz pokazują skalę zjawiska. Przeciętny samochód elektryczny pozostaje podłączony do publicznej stacji ładowania przez około 6 godzin i 30 minut, podczas gdy standardowe ładowanie o pojemności 18 kWh trwa średnio jedynie 2 godziny i 20 minut. W praktyce oznacza to, że pojazdy zajmują stanowiska niemal trzykrotnie dłużej, niż jest to technicznie konieczne.
Czas ten zbiega się z typową długością dnia pracy w biurze, co wskazuje, że część kierowców traktuje miejsca przy stacjach ładowania jak bezpłatny parking dzienny. W efekcie inni użytkownicy mają ograniczony dostęp do infrastruktury, mimo jej stopniowej rozbudowy.
Ograniczona przestrzeń parkingowa w stolicy
Problem niewystarczającej rotacji nie dotyczy wyłącznie Brukseli, jednak w stolicy jego rozwiązanie jest szczególnie trudne. Jednym z teoretycznych sposobów byłaby dalsza rozbudowa sieci stacji ładowania, co w praktyce oznaczałoby likwidację kolejnych tradycyjnych miejsc parkingowych. W gęsto zabudowanym mieście, gdzie już dziś brakuje przestrzeni, taki kierunek nie jest uznawany za priorytetowy.
Alternatywą są narzędzia finansowe, które skłonią kierowców do odłączania pojazdów po zakończeniu ładowania. To właśnie na ten wariant zdecydowała się Sibelga, przygotowując system dynamicznych opłat uzależnionych od czasu postoju.
Doświadczenia innych miast
Nowe taryfy w Brukseli wymagają jeszcze formalnego zatwierdzenia przez władze regionalne, które już wcześniej sygnalizowały poparcie dla tego rozwiązania. Stolica nie będzie jednak pionierem w skali kraju. Podobne mechanizmy funkcjonują już w innych belgijskich miastach.
W Gandawie od 1 lutego kierowcy, którzy pozostawiają samochody elektryczne przy ładowarkach dłużej niż cztery godziny w godzinach od 8:00 do 22:00, płacą 3,60 euro za każdą rozpoczętą dodatkową godzinę. Taka sama stawka obowiązuje w Antwerpii, gdzie opłata naliczana jest od momentu wykrycia pełnego naładowania pojazdu.
Istotnym elementem tych systemów jest wyłączenie ładowania nocnego z dodatkowych opłat. Przepisy uwzględniają, że w godzinach nocnych naturalne jest pozostawienie samochodu przy stacji na dłuższy czas, bez negatywnego wpływu na dostępność infrastruktury.