Brukselska izba oskarżeń zdecydowała w czwartek o zmianie kwalifikacji prawnej w sprawie śmierci niemowlęcia, do której doszło w 2024 r. po gwałtownym potrząsaniu dziecka. Trzydziestoletni mężczyzna z Pajottegem w Brabancji Flamandzkiej nie zostanie skierowany przed sąd przysięgłych, mimo że strona cywilna domagała się rozpoznania sprawy jako zabójstwa. Zarówno ojciec dziecka, jak i jego 26-letnia partnerka odpowiedzą jednak przed sądem karnym. Postępowanie dotyczy tragicznego zdarzenia, w którym sześciomiesięczne niemowlę zmarło najprawdopodobniej w wyniku zespołu gwałtownie potrząsanego dziecka.
Para wychowywała już piętnastomiesięcznego syna, gdy we wrześniu 2024 r. na świat przyszło ich drugie dziecko – wcześniak wymagający szczególnej opieki. Około sześciu tygodni po narodzinach rodzice wezwali służby ratunkowe, zaniepokojeni stanem niemowlęcia. Dziecko trafiło do szpitala i zostało poddane operacji, jednak mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować. Badania wykazały objawy charakterystyczne dla zespołu gwałtownie potrząsanego dziecka, co stało się podstawą wszczęcia postępowania karnego wobec obojga rodziców.
Przebieg śledztwa i przyznanie się ojca
Na początku śledztwa zarówno matka, jak i ojciec zostali zatrzymani pod zarzutem umyślnego spowodowania obrażeń ciała ze skutkiem śmiertelnym, bez zamiaru pozbawienia życia. Kobieta została w krótkim czasie zwolniona, natomiast mężczyzna pozostaje w areszcie śledczym. W toku dochodzenia złożył on obszerne wyjaśnienia dotyczące okoliczności zdarzenia.
Trzydziestolatek przyznał, że chwycił płaczące niemowlę za główkę, ponieważ nie potrafił zapanować nad emocjami wywołanymi intensywnym i długotrwałym płaczem dziecka. Z jego relacji wynikało, że znajdował się w silnym stresie i stracił kontrolę nad swoim zachowaniem. To przyznanie się odegrało istotną rolę w postępowaniu, choć nie przesądziło o przyjęciu najcięższej kwalifikacji prawnej.
Spór o kwalifikację prawną
Prokuratura generalna w Brukseli wnioskowała o skierowanie sprawy do sądu karnego, przyjmując kwalifikację umyślnego spowodowania obrażeń ciała prowadzących do śmierci, bez zamiaru jej spowodowania. Zdaniem prokuratury zgromadzony materiał dowodowy nie pozwalał na uznanie czynu za zabójstwo.
Odmienne stanowisko zajęła strona cywilna, która domagała się zakwalifikowania czynu jako zabójstwa i przekazania sprawy do sądu przysięgłych. Izba posiedzenia przychyliła się początkowo do tego wniosku, jednak decyzja ta została zaskarżona, co doprowadziło do ponownego rozpatrzenia sprawy przez izbę oskarżeń.
Decyzja izby oskarżeń
Brukselska izba oskarżeń, działając jako instancja odwoławcza, uchyliła wcześniejsze postanowienie. Sędziowie uznali, że dowody nie są wystarczające, aby mówić o zabójstwie wymagającym rozpoznania przez sąd przysięgłych. W rezultacie sprawa trafi do sądu karnego w zwykłym trybie.
Ojciec dziecka odpowie przed sądem karnym za umyślne spowodowanie obrażeń ciała prowadzących do śmierci bez zamiaru jej spowodowania oraz za umyślne spowodowanie obrażeń ciała. Matka również stanie przed sądem, jednak zarzut wobec niej dotyczy zaniedbania skutkującego winą, co oznacza inną podstawę odpowiedzialności karnej. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie po przeprowadzeniu rozprawy głównej, podczas której sąd oceni wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia.