Wiceprezes SpaceX potwierdził na platformie X, że w 2026 r. firma planuje obniżenie orbity znacznej części konstelacji Starlink. Około 4 400 satelitów ma zostać przeniesionych z wysokości 550 km na średnio 480 km nad powierzchnią Ziemi. Operacja obejmie niemal połowę całej floty, która obecnie liczy około 9 400 satelitów, z czego ponad 8 000 pozostaje aktywnych. SpaceX uzasadnia decyzję względami bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju, choć właściciel firmy, Elon Musk, nie ukrywa, że celem jest także poprawa jakości usług dla około dziewięciu milionów użytkowników na całym świecie.
Strategia zapoczątkowana w 2024 roku
Zmiany w rozmieszczeniu satelitów są elementem strategii zapowiedzianej już w październiku 2024 r. Wówczas SpaceX poinformował, że wraz z wprowadzaniem satelitów drugiej generacji analizuje możliwości poprawy jakości usług przy jednoczesnym prowadzeniu bardziej odpowiedzialnych operacji kosmicznych. W lutym 2025 r. Federalna Komisja Łączności wydała pozytywną opinię w tej sprawie, dlatego obecna zapowiedź nie jest zaskoczeniem dla amerykańskich regulatorów.
Korzystny moment w cyklu aktywności Słońca
Wybór 2026 r. na realizację manewru nie jest przypadkowy. Związany jest z cyklem aktywności słonecznej, który trwa około dwunastu lat. Jego szczyt już minął, a w kolejnych latach aktywność Słońca będzie stopniowo słabnąć. Jak tłumaczy Yaël Nazé, astrofizyk z Uniwersytetu w Liège, w takich warunkach atmosfera ziemska nieco się kurczy i staje się mniej gęsta, wywierając mniejszy opór na satelity. Dzięki temu urządzenia, które zakończą swój cykl życia, mogą zostać zdeorbitowane i spłonąć w atmosferze w ciągu kilku miesięcy, a nie – jak bywało wcześniej – nawet kilku lat.
Mniejsze ryzyko kolizji na orbicie
Przeniesienie części konstelacji na niższą orbitę ma również zmniejszyć ryzyko zderzeń z innymi satelitami i kosmicznymi odpadami. Obecne orbity stają się coraz bardziej zatłoczone, co zmusza operatorów do częstych manewrów unikowych. Niedawno jeden z satelitów Starlink musiał wykonać taki manewr, gdy chiński satelita minął go w odległości zaledwie 200 metrów. Skala problemu jest znaczna – tylko w pierwszej połowie 2025 r. SpaceX przeprowadził blisko 145 000 manewrów unikowych. Rozdzielenie floty na dwie różne orbity ma ograniczyć liczbę takich sytuacji. Jednocześnie konstelacja zbliży się do wysokości orbity Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która krąży około 400 km nad Ziemią.
Korzyści techniczne i przewaga rynkowa
Elon Musk wprost przyznał, że obniżenie orbit ma przynieść korzyści użytkownikom Starlinka. Niższa orbita oznacza potencjalnie szybsze połączenia, choć – jak zauważa belgijska astrofizyk – różnica 140 km przy prędkości transmisji rzędu 300 km na sekundę daje jedynie marginalny zysk czasowy. Istotniejsze jest to, że satelity na niższej orbicie mogą obsługiwać większy obszar powierzchni Ziemi, co przekłada się na możliwość obsługi większej liczby klientów. Dodatkowo zajmowanie mniej zatłoczonych orbit wzmacnia pozycję SpaceX wobec konkurencji, ograniczając dostęp do tych przestrzeni innym operatorom.
Nieustanna rozbudowa konstelacji
Flota Starlink wciąż dynamicznie się powiększa. Już 8 stycznia 2026 r. zaplanowano start kolejnej rakiety z nową partią satelitów drugiej generacji – pierwszą z wielu misji przewidzianych na ten rok. Według portalu Arstechnica linia montażowa w Redmond w stanie Waszyngton produkuje obecnie ponad dziesięć satelitów dziennie. Yaël Nazé zwraca jednak uwagę, że żywotność tych urządzeń wynosi około dwóch lat, co wymaga stałego planowania ich deorbitacji. Kwestia wpływu spalania satelitów na atmosferę pozostaje tematem, który – mimo deklaracji o zrównoważonym rozwoju – rzadko pojawia się w oficjalnej komunikacji SpaceX.