Jacques Baud, emerytowany pułkownik armii szwajcarskiej mieszkający w Brukseli, został wpisany na unijną listę sankcyjną jako jedna z osób uznanych za uczestników działań destabilizacyjnych prowadzonych na rzecz Rosji. Decyzją Rady Unii Europejskiej zamrożono jego konta bankowe oraz objęto go zakazem podróżowania na terenie Wspólnoty. Z dokumentów unijnych wynika, że Baud miał regularnie pojawiać się w prorosyjskich mediach, gdzie rozpowszechniał teorie spiskowe, m.in. twierdzenie, że Ukraina sama sprowokowała rosyjską inwazję w celu uzyskania członkostwa w NATO. Obywatel Szwajcarii stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom i zapowiada zaskarżenie decyzji do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Sankcje jako element walki z dezinformacją
Od 15 grudnia 2024 r. nazwisko Jacques’a Bauda figuruje na unijnej liście osób określanych jako agenci destabilizacji działający w interesie Rosji. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. Unia Europejska znacząco rozszerzyła reżim sankcyjny wobec Moskwy. Oprócz sektorów gospodarki i osób z kręgu rosyjskich elit objęto nim także osoby fizyczne oraz media uznawane za aktywnych uczestników kampanii dezinformacyjnych. Bruksela traktuje dezinformację jako jedno z kluczowych narzędzi wojny hybrydowej prowadzonej przez Kreml. W raporcie rocznym belgijskiej Służby Wywiadu i Bezpieczeństwa Wojskowego za 2024 r. wskazano na wyraźny wzrost operacji dezinformacyjnych i prób ingerencji zagranicznych na terytorium Belgii od momentu wybuchu wojny.
Nietypowy charakter sprawy
Zdaniem Raoula Delcorde’a, byłego ambasadora Belgii i profesora stosunków międzynarodowych na UCLouvain, przypadek Bauda jest nietypowy. Zdecydowaną większość osób objętych sankcjami stanowią rosyjscy oligarchowie lub osoby mieszkające w Rosji. Przykładem jest Xavier Moreau, były francuski wojskowy posiadający obecnie także rosyjskie obywatelstwo, który mieszka w Moskwie i został objęty sankcjami tego samego dnia co Baud. Wpisanie na listę sankcyjną rezydenta jednego z państw członkowskich UE jest więc sytuacją wyjątkową.
W wyniku jednomyślnej decyzji Rady UE sankcjami objęto łącznie dwanaście osób, w tym Bauda i Moreau. Wszystkim zamrożono konta bankowe w Europie oraz wprowadzono zakaz przekraczania wewnętrznych granic Unii. Emerytowany pułkownik skrytykował decyzję, twierdząc, że zablokowanie środków finansowych uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie, w tym zakup żywności. Przepisy przewidują jednak możliwość wystąpienia do Rady o odstępstwo ze względów humanitarnych, które pozwala na realizację podstawowych potrzeb lub powrót do kraju pochodzenia. Baud utrzymuje, że złożył już taki wniosek, choć sekretariat generalny Rady UE informuje, że nie wpłynął on do tej pory.
Argumenty Rady UE i linia obrony Bauda
Według uzasadnienia decyzji Rady UE Baud, były analityk strategiczny specjalizujący się w zagadnieniach wywiadu i terroryzmu oraz autor kilku książek, był regularnie zapraszany do prorosyjskich programów telewizyjnych i radiowych. W wystąpieniach tych miał pełnić rolę rzecznika narracji Kremla i rozpowszechniać teorie spiskowe, w tym tezę, że Ukraina celowo sprowokowała rosyjską inwazję, by przyspieszyć proces akcesji do NATO.
Sam zainteresowany zdecydowanie odrzuca te zarzuty. Zapewnia, że nigdy nie otrzymał żadnych środków finansowych od Rosji i nie utrzymuje relacji z rosyjskim reżimem. Podkreśla również, że od lutego 2022 r. konsekwentnie odmawia udziału w audycjach mediów finansowanych przez rosyjskie państwo, takich jak Russia Today czy Sputnik. Przyznaje jednocześnie, że niektóre jego wcześniejsze wypowiedzi były później przedrukowywane przez te platformy, zaznaczając jednak, że nie było to wynikiem jego świadomej decyzji politycznej.
Opinie ekspertów: zbieżność narracji, ale brak twardych dowodów
Baptiste Campion, profesor edukacji medialnej w brukselskiej uczelni Ihecs, przyznaje, że Baud rozpowszechnia wiele kontrowersyjnych, a nawet otwarcie spiskowych tez, które są zbliżone lub wręcz identyczne z narracją obecnych władz rosyjskich. Zastrzega jednak, że nie posiada dowodów pozwalających jednoznacznie stwierdzić, iż Baud jest agentem w sensie osoby zwerbowanej i opłacanej przez Kreml. Z kolei Frédéric Dopagne, wykładowca prawa międzynarodowego na UCLouvain, podkreśla, że sankcje zostały nałożone w oparciu o całokształt dostępnych informacji, zarówno publicznych, jak i pochodzących ze źródeł dyplomatycznych oraz wywiadowczych.
Praworządność i zapowiedziane odwołania
Raoul Delcorde zwraca uwagę, że samo prowadzenie działalności propagandowej nie jest w demokracji przestępstwem. Manipulowanie informacjami może jednak naruszać prawo, dlatego reakcja Unii Europejskiej jest w jego ocenie uzasadniona. Baud twierdzi, że jego sytuacja stanowi naruszenie zasad państwa prawa, jednak Frédéric Dopagne nie zgadza się z tą oceną. Emerytowany pułkownik zapowiedział złożenie dwóch odwołań: jednego bezpośrednio do Rady UE oraz drugiego do Trybunału Sprawiedliwości UE. Zdaniem prawnika fakt istnienia takiej drogi odwoławczej potwierdza funkcjonowanie mechanizmów państwa prawa.
Wątpliwa skuteczność sankcji
Baptiste Campion wyraża jednocześnie wątpliwości co do skuteczności tego rodzaju środków. Sankcje nie uniemożliwią Baudowi zabierania głosu w debacie publicznej ani udzielania wywiadów. Istnieje też ryzyko efektu odwrotnego do zamierzonego, polegającego na wykreowaniu go na męczennika i wzmocnieniu jego pozycji w określonych kręgach opinii publicznej. Z drugiej strony, jeśli celem sankcji jest wysłanie jasnego sygnału, że osoby aktywnie uczestniczące w rosyjskiej propagandzie nie pozostaną bezkarne, mogą one działać odstraszająco. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot, inicjator wpisania dwunastu nazwisk na czarną listę w połowie grudnia, podsumował to wprost: żadnej bezkarności dla inżynierów chaosu.