Federacja Młodych Rolników (FJA) zapowiedziała kolejną falę protestów drogowych, które rozpoczną się w czwartek i potrwają przez cały piątek. Akcje polegać będą na blokowaniu kluczowych odcinków sieci autostradowej, głównie w południowej części Belgii. Do mobilizacji dołącza również związek zawodowy rolników Fugea. Protesty są reakcją na planowane podpisanie umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur, wobec której środowiska rolnicze zgłaszają zdecydowany sprzeciw.
Blokady z udziałem traktorów
Organizatorzy zapowiadają wykorzystanie ciężkiego sprzętu rolniczego, w tym traktorów, do tworzenia blokad w newralgicznych punktach belgijskiej sieci autostrad. Działania mają koncentrować się przede wszystkim na Walonii. Na razie nie podano oficjalnej listy miejsc objętych protestem. Informacje o planowanej akcji przekazała agencja Belga, powołując się na przedstawicieli organizacji rolniczych.
Sprzeciw wobec umowy z Ameryką Południową
Protesty wpisują się w szerszą falę sprzeciwu wobec umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem Mercosur, do którego należą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj. Rolnicy obawiają się, że porozumienie doprowadzi do destabilizacji rynków rolnych i zwiększy presję konkurencyjną ze strony producentów z Ameryki Południowej.
Zdaniem organizacji rolniczych kluczowym problemem jest brak równych warunków konkurencji. Normy środowiskowe, sanitarne i produkcyjne obowiązujące w Unii Europejskiej są znacznie bardziej restrykcyjne niż w krajach Mercosur. Otwarcie rynku na produkty wytwarzane przy łagodniejszych standardach miałoby prowadzić do nieuczciwej konkurencji i pogorszenia sytuacji europejskich gospodarstw.
Nawiązanie do protestów z grudnia
Zapowiedziane blokady są kontynuacją dużej manifestacji, która odbyła się 18 grudnia w Brukseli. Wówczas tysiące rolników z Belgii oraz innych państw europejskich demonstrowało sprzeciw wobec planowanego porozumienia handlowego.
Według zapowiedzi Komisja Europejska może podpisać umowę z państwami Mercosur już 12 stycznia, co nadaje obecnym protestom szczególną pilność. Organizatorzy liczą, że blokady dróg i presja społeczna skłonią decydentów do ponownej analizy skutków porozumienia lub do wstrzymania procesu jego ratyfikacji.