Przed siedzibą firmy Willems Zout w Vorselaar od wczesnych godzin porannych ustawiają się dziesiątki ciężarówek z Belgii i zagranicy, oczekujących na załadunek soli drogowej. Czas oczekiwania sięga nawet trzech godzin. Jak informuje Sven Huysmans z firmy, do końca tygodnia sprzedaż osiągnie poziom 40 000 ton. Powodem tak ogromnego zainteresowania są zbyt niskie zapasy zgromadzone przez gminy i służby publiczne na początku sezonu zimowego.
Rekordowy popyt i szybkie kurczenie się zapasów
Sytuacja, z jaką mierzy się Willems Zout, nie ma precedensu. Ciężarówki czekają przed bramą zakładu od dwóch do trzech godzin. Jak przyznaje Huysmans, firma nigdy wcześniej nie doświadczyła takiego natężenia ruchu. Jeszcze dzień wcześniej w magazynach znajdowało się około 20 000 ton soli, natomiast obecnie pozostało już tylko 7 000 ton. Do dyspozycji jest również druga hala magazynowa o podobnej pojemności.
Zdaniem Huysmansa przyczyna gwałtownego wzrostu popytu jest jasna. Wiele gmin i instytucji publicznych weszło w zimę z niewystarczającymi zapasami soli. Dodatkowo obecny tydzień jest pierwszym pełnym tygodniem roboczym nowego roku, kiedy administracje ponownie zaczęły działać pełną parą. Zbieg tych okoliczności z nagłym atakiem zimy doprowadził do krytycznej sytuacji.
Klienci z całej Belgii i zza granicy
Po sól do Vorselaar przyjeżdżają klienci z całego kraju. Są to zarówno lokalne władze gminne, służby Regionu Stołecznego Brukseli, Agencja Dróg i Ruchu Drogowego, jak i koleje SNCB/NMBS. Na placu pojawiają się także ciężarówki z zagranicy, między innymi z Utrechtu w Królestwie Niderlandów.
Kierowcy nie mają czasu na rozmowy. Jeden z nich, obsługujący jedyną gminną piaskarkę w Meerhout, spieszy się z powrotem, by jak najszybciej rozpocząć posypywanie dróg. Kierowca z Niderlandów przyznaje natomiast, że czeka już bardzo długo i spodziewa się dalszego opóźnienia. Worki 10-kilogramowe są już niedostępne, a jego klient musi zdecydować, czy zaakceptuje większe opakowania 25-kilogramowe.
Mieszkańcy przychodzą po sól z taczkami
Po sól drogową zgłaszają się nie tylko instytucje, ale również okoliczni mieszkańcy. Wielu z nich chce zaopatrzyć się w worki do posypania chodników i podjazdów. Niektórzy przychodzą pieszo, prowadząc taczki po zaśnieżonych i śliskich drogach.
Jak relacjonuje Huysmans, maszyna do napełniania worków pracuje bez przerwy, jednak firma nie jest w stanie nadążyć z produkcją małych opakowań. Największe zapotrzebowanie dotyczy obecnie soli luzem, odbieranej bezpośrednio przez ciężarówki.
Pracownicy biurowi pomagają na placu
Natłok pojazdów wymaga precyzyjnej organizacji pracy. Kathleen Smeyers, która na co dzień pracuje w administracji, tymczasowo założyła odblaskowy kombinezon i obuwie robocze, by kierować ruchem ciężarówek na terenie zakładu. Jak wyjaśnia, kierowcy starają się wjechać na plac jak najszybciej, jednak musi pilnować, by zachować bezpieczeństwo przy wadze i rampach załadunkowych.
Jej dzień pracy rozpoczął się około godziny 6.00 rano i potrwa co najmniej do 19.00. Jak przyznaje, nigdy wcześniej nie widziała takiego oblężenia zakładu.
Praca bez przerwy także w nocy
W najbliższych godzinach pracę rozpocznie nocna zmiana, która będzie działać bez przerwy, aby przygotować firmę na kolejny dzień. Również jutro spodziewane jest bardzo duże obciążenie związane z utrzymującymi się zimowymi warunkami pogodowymi.
W ciągu jednego tygodnia Willems Zout sprzeda łącznie 40 000 ton soli drogowej, sprowadzanej z Niemiec oraz Królestwa Niderlandów. Cena soli z dostawą waha się obecnie od 90 do 100 euro za tonę.