Tegoroczna noc sylwestrowa w Królestwie Niderlandów przyniosła wyjątkowo niepokojące dane dotyczące obrażeń spowodowanych przez fajerwerki. Łącznie odnotowano 1 239 osób poszkodowanych, z czego ponad połowa nie ukończyła jeszcze 20. roku życia. To najgorszy wynik od dziewięciu lat, jeśli chodzi o liczbę urazów związanych z użyciem materiałów pirotechnicznych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Statystyki pokazują, że mimo wieloletnich kampanii informacyjnych i obowiązujących regulacji prawnych, fajerwerki wciąż stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego, zwłaszcza wśród najmłodszych mieszkańców kraju.
Szpitalne oddziały ratunkowe pod ogromną presją
Niderlandzkie oddziały ratunkowe udzieliły pomocy 474 osobom rannym w wyniku użycia fajerwerków. Oznacza to wzrost o 29 procent w porównaniu z poprzednim rokiem i najwyższy poziom od przełomu lat 2016 i 2017. Dane te pochodzą z raportu opublikowanego przez centrum wiedzy VeiligheidNL, które zajmuje się monitorowaniem bezpieczeństwa publicznego w Królestwie Niderlandów.
Po doliczeniu interwencji dyżurnych punktów lekarzy rodzinnych oficjalny bilans wzrasta do 1 239 rannych, co oznacza niemal 7-procentowy wzrost rok do roku. Od wielu lat liczba poszkodowanych regularnie przekracza próg tysiąca osób. Wyjątkiem były jedynie lata pandemii COVID-19, czyli 2020 i 2021, kiedy obowiązywały surowe ograniczenia dotyczące obchodów sylwestra.
Dzieci i młodzież w grupie najwyższego ryzyka
Struktura wiekowa ofiar budzi szczególny niepokój wśród służb medycznych oraz organizacji zajmujących się bezpieczeństwem. Aż 44 procent wszystkich poszkodowanych stanowili nastolatkowie w wieku od 10 do 19 lat. Kolejne 10 procent rannych to dzieci poniżej 10. roku życia. Oznacza to, że ponad połowa wszystkich ofiar nie ukończyła jeszcze 20 lat.
Centrum VeiligheidNL zwraca także uwagę na nowe, wyraźnie widoczne w tym roku zjawisko. Około 40 osób, czyli 3 procent wszystkich poszkodowanych, doznało obrażeń podczas podnoszenia i ponownego odpalania niewybuchów. Aż 90 procent ofiar tego typu zdarzeń stanowiły dzieci poniżej 14. roku życia. W poprzednich latach podobne przypadki pojawiały się sporadycznie.
Przypadkowi świadkowie niemal co drugą ofiarą
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów tegorocznych statystyk jest fakt, że tylko 52 procent rannych samodzielnie odpalało fajerwerki. Pozostałe 48 procent stanowili przypadkowi świadkowie, którzy znaleźli się w pobliżu eksplozji. Oznacza to, że niemal co druga osoba odniosła obrażenia mimo braku bezpośredniego kontaktu z materiałami pirotechnicznymi.
Najczęściej rejestrowane urazy to uszkodzenia oczu, oparzenia różnego stopnia oraz uszkodzenia słuchu. Te trzy kategorie obrażeń od lat dominują w statystykach medycznych dotyczących wypadków sylwestrowych.
Gwałtowny wzrost amputacji i ofiary śmiertelne
Tegoroczne obchody Nowego Roku przyniosły również wyjątkowo ciężkie konsekwencje zdrowotne. Fajerwerki doprowadziły do około 20 amputacji, podczas gdy w poprzednich latach liczba takich przypadków wynosiła zazwyczaj około 10. Dwukrotny wzrost najcięższych obrażeń jest dla ekspertów wyraźnym sygnałem alarmowym.
Podczas nocy sylwestrowej odnotowano także dwa zgony spowodowane użyciem fajerwerków. Do tragedii doszło w Nijmegen oraz w Aalsmeer.