Z ekonomicznego punktu widzenia fakt, że belgijskie kasy chorych, czyli mutualiteiten, dysponują łącznym majątkiem rzędu 6 miliardów euro, nie jest niczym nadzwyczajnym. Jak wyjaśnia profesor ekonomii zdrowia Dominique Vandijck, środki te pełnią funkcję bufora finansowego, który ma chronić system przed wahaniami wydatków oraz zabezpieczać ryzyka związane z ubezpieczeniami dodatkowymi. Ekspert odnosi się w ten sposób do propozycji przewodniczącego partii MR Georges-Louisa Boucheza, który domaga się objęcia kas chorych podatkiem od osób prawnych.
Liberalny postulat: opodatkować kasy chorych jak firmy
Podczas noworocznego spotkania MR Georges-Louis Bouchez zaproponował, aby kasy chorych zaczęły płacić podatki na takich samych zasadach jak przedsiębiorstwa oraz duże organizacje non-profit. Według jego wyliczeń w ciągu ostatnich czterech lat państwo mogło stracić około 400 milionów euro potencjalnych wpływów budżetowych. Zdaniem lidera liberałów instytucje te powinny być objęte podatkiem od osób prawnych, podobnie jak inne podmioty dysponujące znacznym majątkiem.
Status prawny kas chorych a brak podatku
Profesor Dominique Vandijck tłumaczy, że belgijskie kasy chorych funkcjonują w szczególnym reżimie prawnym. Są to organizacje non-profit realizujące ustawowe zadania z zakresu zabezpieczenia społecznego. Ich działalność ma charakter misji publicznej, co uprawnia je do zwolnienia z podatku od osób prawnych.
Kasy chorych ponoszą wprawdzie określone obciążenia podatkowe, na przykład w związku z zatrudnieniem pracowników czy wybranymi formami działalności, jednak zasadniczo nie są opodatkowane jak klasyczne przedsiębiorstwa. Nie działają bowiem w celu generowania zysku. Ich zadaniem jest realizacja obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego w imieniu państwa.
Co istotne, zgromadzone przez kasy chorych środki nie są ich prywatnym kapitałem. Instytucje te zarządzają funduszami publicznymi, które pochodzą od państwa i w dużej mierze do niego wracają. W praktyce mamy więc do czynienia z obiegiem zamkniętym środków publicznych.
Czy rezerwy w wysokości 6 miliardów euro są nadmierne?
Łączny majątek kas chorych przekraczający 6 miliardów euro robi wrażenie, jednak profesor Vandijck przestrzega przed uproszczonymi ocenami. Podkreśla, że opieka zdrowotna jest, zaraz po systemie emerytalnym, największą pozycją wydatkową w belgijskim budżecie. Skala przepływów finansowych w tym sektorze jest ogromna, a bez odpowiednich rezerw system byłby znacznie bardziej podatny na kryzysy.
Rezerwy finansowe są niezbędne, by radzić sobie z nagłymi wzrostami kosztów oraz ryzykiem wynikającym z ubezpieczeń dodatkowych. Kluczowe znaczenie ma jednak to, aby zgromadzone środki były wykorzystywane przede wszystkim na cele zdrowotne, takie jak profilaktyka, leczenie i poprawa jakości opieki medycznej.
Gdzie możliwa jest dyskusja o podatkach?
Zdaniem profesora Vandijcka pole do debaty o opodatkowaniu rzeczywiście istnieje, ale dotyczy ono innego obszaru działalności kas chorych. Chodzi o ich aktywność komercyjną i rynkową, która w ostatnich latach wyraźnie się rozszerza. Dotyczy to zwłaszcza ubezpieczeń dodatkowych oraz usług, w których kasy chorych konkurują bezpośrednio z prywatnymi ubezpieczycielami.
W tej sferze pojawia się swoista szara strefa prawna. Potencjalne zyski generowane przez tego typu produkty mogłyby podlegać opodatkowaniu i to właśnie w tym zakresie, zdaniem eksperta, możliwa jest rzeczowa i merytoryczna dyskusja.
Tańszy system niż prywatne ubezpieczenia
Profesor Vandijck zwraca również uwagę na rolę, jaką kasy chorych odgrywają w belgijskim systemie ochrony zdrowia. Porównując go z modelami opartymi na prywatnych ubezpieczycielach w innych krajach, można zauważyć, że koszty administracyjne ponoszone przez państwo są w Belgii niższe. W jego ocenie to jeden z argumentów przemawiających za utrzymaniem obecnego modelu i ostrożnym podejściem do postulatów jego radykalnej zmiany.