W noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii kraju. W pożarze klubu nocnego Le Constellation zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych. Według wstępnych ustaleń śledczych źródłem ognia były fontanny pirotechniczne przymocowane do butelek szampana. Prezydent Szwajcarii Guy Parmelin nazwał tragedię „jednym z najcięższych dramatów, jakie kiedykolwiek dotknęły kraj” i określił ją jako wydarzenie bez precedensu.
Przebieg tragedii w klubie Le Constellation
Pożar wybuchł około godziny 1:30 w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w podziemnym lokalu Le Constellation. Na dostępnych nagraniach widać, że fajerwerki przymocowane do butelek szampana były unoszone w pobliżu sufitu. Sufit klubu wyłożony był materiałem dźwiękochłonnym, który okazał się wyjątkowo łatwopalny.
Początkowo informowano o eksplozji, po której miał wybuchnąć pożar, jednak śledztwo wykazało, że było odwrotnie. Władze wskazują na zjawisko tzw. rozgorzenia (flashover), czyli gwałtownego zapłonu gorących gazów dymnych zgromadzonych pod sufitem. Klub miał tylko jedno wejście i wyjście, prowadzące schodami na poziom parteru, co znacznie utrudniło ewakuację. Lokal był szczególnie popularny wśród młodych osób.
Ofiary śmiertelne i trudna identyfikacja
Podczas pierwszych briefingów mówiono o „kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych”. Następnie władze potwierdziły śmierć 40 osób oraz 119 rannych, z których wielu doznało bardzo ciężkich obrażeń. Ze względu na rozległe poparzenia proces identyfikacji ofiar przebiega powoli. Pierwsze cztery ofiary zidentyfikowano dopiero 3 stycznia – były to dwie Szwajcarki w wieku 16 i 21 lat oraz dwaj Szwajcarzy w wieku 16 i 18 lat. Do tej pory potwierdzono tożsamość 24 ofiar śmiertelnych. Najmłodsza z nich miała 14 lat.
Obywatele Belgii wśród poszkodowanych
Belgijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wśród ofiar znajdują się trzy osoby posiadające obywatelstwo Belgii – dwie dziewczyny i jeden chłopiec. Jedna z dziewcząt, młoda kobieta z Brabancji Walońskiej, była początkowo uznawana za zaginioną. Później potwierdzono, że jest jedną z ofiar śmiertelnych.
Dwie pozostałe osoby z Belgii zostały ranne. Jedna doznała lekkich obrażeń i opuściła już szpital. Druga, posiadająca podwójne obywatelstwo belgijsko-szwajcarskie, znajduje się w poważniejszym stanie i zostanie przetransportowana do specjalistycznego ośrodka w Belgii.
Zakrojona na szeroką skalę akcja ratunkowa
W akcji ratunkowej uczestniczyło 13 helikopterów, 3 ciężarówki oraz 42 karetki pogotowia. Jak poinformował Mathias Reynard, minister zdrowia kantonu Valais, 35 rannych dotarło do szpitali samodzielnie, natomiast około 80 osób przewieziono karetkami. Szpital w Sion szybko osiągnął granice swoich możliwości, dlatego poszkodowanych transportowano również do placówek w Lozannie, Genewie i Zurychu.
Około połowa rannych zostanie przetransportowana do wyspecjalizowanych centrów leczenia oparzeń w innych krajach Europy. Pomoc zaoferowały m.in. Francja, Niemcy i Włochy. Belgia przyjmie siedmiu młodych pacjentów, którzy trafią do krajowych centrów oparzeniowych. Władze Szwajcarii uruchomiły także infolinię dla rodzin oraz zapewniły wsparcie psychologiczne.
Żałoba narodowa w Szwajcarii
Prezydent Guy Parmelin ogłosił, że przez pięć dni flagi państwowe, w tym przy Pałacu Federalnym, będą opuszczone do połowy masztu. Podkreślił, że „wiele istnień, w szczególności młodych ludzi, zostało brutalnie przerwanych”, i złożył kondolencje rodzinom ofiar. Podziękował również Niemcom, Włochom i Francji za natychmiastową pomoc.
Crans-Montana i bolesne wspomnienia
Crans-Montana położona jest w sercu Alp Szwajcarskich, około 40 kilometrów na północ od Matterhornu i 130 kilometrów na południe od Zurychu. Gmina liczy około 10 000 mieszkańców i rozciąga się od doliny Rodanu po lodowiec Plaine Morte. To znany i nasłoneczniony ośrodek narciarski, z długą tradycją sportową i turystyczną.
Miejscowość leży zaledwie 5 kilometrów od Sierre, gdzie w 2012 roku doszło do tragicznego wypadku belgijskiego autobusu w tunelu. Zginęły wówczas 22 belgijskie dzieci oraz 6 dorosłych – tragedia, która do dziś pozostaje żywa w pamięci wielu mieszkańców Belgii.