Od początku 2026 r. osoby planujące zakup samochodu elektrycznego muszą liczyć się z wyraźną zmianą warunków finansowych. Kończy się jedna z kluczowych zachęt, która przez ostatnie lata sprzyjała rozwojowi elektromobilności – zwolnienie z podatków. Nowi właściciele aut elektrycznych będą zobowiązani do opłacania zarówno podatku rejestracyjnego, jak i corocznego podatku drogowego. Oznacza to wzrost kosztów użytkowania pojazdów elektrycznych, zarówno dla osób prywatnych, jak i dla firm.
Koniec zwolnień podatkowych dla samochodów elektrycznych
Do tej pory samochody elektryczne w Belgii były zwolnione z podatku rejestracyjnego oraz rocznego podatku drogowego. Mechanizm ten miał przyspieszyć transformację w kierunku transportu bezemisyjnego i stanowił istotny argument finansowy przy wyborze tego typu pojazdów.
Z początkiem 2026 r. zwolnienie przestaje obowiązywać. Rejestrując samochód elektryczny, nabywcy będą musieli uwzględnić w budżecie te same daniny, które dotyczą aut z innymi rodzajami napędu. Wysokość podatków będzie zależna od parametrów konkretnego pojazdu, jednak samo zniesienie ulgi oznacza wyraźny wzrost całkowitego kosztu posiadania elektryka. Dla wielu osób prywatnych była to dotąd jedna z kluczowych zachęt do zmiany napędu.
Zmiany także dla samochodów służbowych
Nowe zasady obejmują również pojazdy firmowe. Pełne, stuprocentowe odliczenie podatkowe będzie w przyszłości przysługiwać wyłącznie w przypadku samochodów w pełni elektrycznych. Hybrydy typu plug-in oraz auta z innymi napędami tracą prawo do pełnego odpisu.
Z jednej strony sprawia to, że elektryki pozostają dla firm najbardziej korzystnym rozwiązaniem podatkowym. Z drugiej – wywiera dodatkową presję na przedsiębiorców, by przy wyborze floty decydowali się wyłącznie na pojazdy całkowicie elektryczne. Dla pracowników korzystających z aut służbowych może to oznaczać ograniczenie wyboru oraz większy nacisk na kryteria fiskalne i koszty eksploatacji.
Konsekwencje dla przyszłych użytkowników
Zmiany pokazują, że elektromobilność stopniowo przechodzi od modelu silnie wspieranego ulgami do bardziej znormalizowanej formy transportu. Władze nadal promują napęd elektryczny, jednak coraz większa część kosztów jest przenoszona bezpośrednio na użytkowników.
Dla osób rozważających dziś zakup elektryka może to stanowić dodatkowy czynnik wątpliwości, zwłaszcza w zestawieniu z wyższą ceną zakupu takich pojazdów. Jednocześnie pewne atuty pozostają bez zmian: niższe koszty energii w porównaniu z paliwami kopalnymi, mniejsze wydatki serwisowe oraz wciąż korzystne rozwiązania podatkowe dla firm inwestujących w floty w pełni elektryczne.