Izba w Gandawie zdecydowała w piątek 2 stycznia o warunkowym zwolnieniu z aresztu Stefanie Sander, pielęgniarki środowiskowej podejrzanej o poważne oszustwa na szkodę państwa belgijskiego. Kobieta przebywała w areszcie tymczasowym od 18 listopada. Zgodnie z decyzją sądu dalsze postępowanie będzie wobec niej prowadzone przy zastosowaniu dozoru elektronicznego. Nałożono również zakaz kontaktowania się z kilkoma innymi osobami objętymi śledztwem. Jak informuje dziennik Nieuwsblad, wniosek o zwolnienie został złożony jeszcze przed świętami, lecz jego rozpatrzenie opóźniła interwencja inspekcji pracy.
Skala zarzucanych nieprawidłowości
Postępowanie dotyczy 42-letniej pielęgniarki z Houthulst w Flandrii Zachodniej. Według ustaleń śledczych podejrzana miała przez około piętnaście lat dopuszczać się oszustw polegających na wystawianiu faktur za tysiące zabiegów pielęgniarskich, które nigdy nie zostały wykonane, a także na systematycznym zawyżaniu wartości świadczonych usług. Wśród zarzutów znajduje się również kradzież danych tożsamości pacjentów, wykorzystywanych następnie do wyłudzania refundacji. Szacowana wartość strat poniesionych przez państwo wynosi od 3 do 4 milionów euro.
W połowie listopada służby przeprowadziły serię przeszukań, w tym w domu Stefanie Sander. Przesłuchano także jej męża oraz matkę. Z ustaleń śledztwa wynika, że firma prowadzona przez podejrzaną miała w samym 2024 r. osiągnąć zysk na poziomie 1,2 miliona euro.
INAMI/RIZIV domaga się zwrotu środków
Z informacji ujawnionych przez Nieuwsblad wynika, że roszczenia wobec pielęgniarki są bardzo wysokie. INAMI/RIZIV, czyli Narodowy Instytut Ubezpieczeń Zdrowotnych i Rentowych, domaga się zwrotu 787 000 euro za 2021 r., 1,15 miliona euro za 2022 r. oraz 1,11 miliona euro za 2023 r. Wszystkie te kwoty podawane są brutto. Co istotne, pierwsze sygnały o nieprawidłowościach miały pojawić się już w 2017 r., jednak w tamtym okresie instytucja nie posiadała wystarczających narzędzi prawnych, by skutecznie zareagować. Dopiero udział inspekcji pracy umożliwił formalne wszczęcie postępowania karnego.
Mandat radnej i reakcja partii
Stefanie Sander pełni również funkcję radnej gminnej, wybranej z list skrajnie prawicowej partii Vlaams Belang. Po ujawnieniu informacji o przeszukaniach ugrupowanie publicznie odcięło się od swojej przedstawicielki. Obecnie Sander zachowuje mandat jako radna niezależna, jednak w przypadku skazania może zostać pozbawiona prawa do sprawowania funkcji publicznych. Nie wyklucza się również jej wcześniejszej rezygnacji.
W mediach społecznościowych podejrzana regularnie prezentowała luksusowy styl życia, publikując zdjęcia z dalekich podróży oraz z drogimi samochodami. Pojazdy te zostały zabezpieczone przez organy ścigania w ramach toczącego się postępowania.