Osadzony w zakładzie karnym na Haren złożył formalną skargę przeciwko funkcjonariuszom służby więziennej, zarzucając im pobicie oraz nieludzkie i poniżające traktowanie. Jak poinformował dziennik DH, 11 grudnia 2025 r. do organów ścigania trafiło zawiadomienie wraz z wnioskiem o uznanie mężczyzny za stronę pokrzywdzoną w postępowaniu karnym. Skarga dotyczy członków specjalnej grupy interwencyjnej SICAR działającej w brukselskim więzieniu. Sprawa została już przekazana sędzi śledczej w Brukseli, a osadzony, reprezentowany przez adwokata, domaga się dokładnego wyjaśnienia zdarzeń z jesieni ubiegłego roku.
Kontrola, która według osadzonego wymknęła się spod kontroli
Do opisywanych wydarzeń miało dojść wieczorem 21 października 2024 r. Z relacji 48-letniego Fouada M’Rabeta wynika, że rutynowa kontrola przerodziła się w poważny konflikt po tym, jak funkcjonariusze nabrali podejrzeń o przekazanie przedmiotu podczas widzenia. W efekcie zarządzono przeszukanie osobiste. Osadzony twierdzi, że nie zapewniono mu odzieży do okrycia się i został zmuszony do całkowitego rozebrania się, co miało być sprzeczne z obowiązującymi procedurami. W stanie silnego stresu miał połknąć niewielki pendrive, co doprowadziło do wezwania specjalnej grupy interwencyjnej SICAR.
Relacje o brutalnej przemocy fizycznej
Według ustaleń dziennika DH interwencja zespołu specjalnego miała mieć wyjątkowo brutalny przebieg. Więzień utrzymuje, że został obalony na ziemię i wielokrotnie uderzany przez kilku funkcjonariuszy, mimo że nie stawiał oporu. W swoich zeznaniach opisuje m.in. duszenie, ciosy zadawane, gdy leżał skulony, a także brutalne naruszenie jego intymności. Wskazuje również na silny nacisk wywierany na szczękę i dziąsła oraz na próby wykręcania mu rąk przez interweniujących strażników.
Izolacja bez natychmiastowej pomocy medycznej
Po zakończeniu interwencji osadzony miał zostać przewieziony do celi izolacyjnej, gdzie ponownie go rozebrano i skrępowano mu ręce z tyłu. Mężczyzna twierdzi, że przez kilka godzin nie otrzymał żadnej pomocy medycznej. Następnego dnia nałożono na niego karę dyscyplinarną w postaci sześciu dni pobytu w celi karnej. Dwa dni później, jak wynika z jego relacji, na skutek błędu administracyjnego został czasowo wypuszczony z izolacji, po czym doszło do kolejnej interwencji, podczas której miał zostać siłą ponownie umieszczony w celi dyscyplinarnej.
Komisja skargowa wskazała uchybienia proceduralne
Sprawą zajęła się także wewnętrzna komisja skargowa więzienia. Jak informuje dziennik DH, komisja dopatrzyła się szeregu nieprawidłowości proceduralnych, w tym braku zapewnienia osadzonemu odzieży podczas przeszukania. Zwrócono również uwagę na fakt, że dyrekcja zakładu odmówiła zapoznania się z nagraniami z monitoringu, mimo że zarzuty więźnia uznano za wiarygodne. Zdaniem komisji kierownictwo więzienia nie przeprowadziło wystarczająco wnikliwego postępowania wyjaśniającego, choć osadzony wskazywał na odniesione obrażenia i domagał się zabezpieczenia zapisów z kamer.
Sprawa trafiła do sędzi śledczej
Po rekomendacji komisji skargowej osadzony zdecydował się na podjęcie kroków prawnych. Akta sprawy znajdują się obecnie w gestii sędzi śledczej w Brukseli. Adwokat Fouada M’Rabeta, mecenas Emmanuel Carlier, podkreśla, że doszło do poważnego naruszenia nietykalności cielesnej jego klienta, a także do naruszenia jego integralności seksualnej w sytuacji, gdy był on obezwładniony i pozbawiony odzieży. Administracja więzienna jak dotąd nie zajęła publicznego stanowiska wobec przedstawionych zarzutów.