Posłanka Vlaams Belang Ellen Samyn alarmuje w parlamencie w sprawie nadużyć związanych z tzw. zielonymi paszportami, z których korzystają tureccy urzędnicy religijni działający na terenie Flandrii. Dokument ten umożliwia pobyt w strefie Schengen do 90 dni bez wizy i bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę. Po upływie tego okresu mechanizm może być wykorzystywany ponownie. Zdaniem posłanki prowadzi to do obchodzenia przepisów pobytowych – imamowie rotują między placówkami lub regularnie wracają do Turcji co trzy miesiące, by formalnie spełniać warunki wjazdu. Następnie ponownie przyjeżdżają do Belgii i wygłaszają kazania w meczetach powiązanych z sieciami Diyanet lub Milli Görüş.
Minister odsyła do innych resortów
W tej sprawie Samyn złożyła interpelację do ministra spraw zagranicznych Maxime’a Prévota. W odpowiedzi minister przyznał, że posiadacze zielonych paszportów nie mają prawa wykonywać działalności zawodowej, jednak wskazał, że kwestia ewentualnych nadużyć należy do kompetencji resortu ds. azylu i migracji. Dla posłanki Vlaams Belang taka odpowiedź jest niewystarczająca. Jej zdaniem minister unika odpowiedzialności, zasłaniając się podziałem kompetencji, podczas gdy same zasady wynikają z umów wizowych zawartych z Turcją, które podlegają właśnie jego resortowi.
Strategia zagranicznej infiltracji
Vlaams Belang podkreśla, że nie jest to wyłącznie problem administracyjny, lecz element szerszej strategii zagranicznego wpływu. Ellen Samyn wskazuje, że tureccy urzędnicy religijni działający w Belgii są powiązani z sieciami Diyanet lub Milli Görüş, a tym samym podporządkowani tureckiemu ministerstwu ds. wyznań. Jej zdaniem celem tej struktury jest islamizacja Europy poprzez system meczetów i szkolnictwa religijnego oraz utrzymywanie lojalności europejskich Turków wobec Ankary. Taka działalność ma, według posłanki, podważać proces integracji z belgijskim społeczeństwem.
Brak kontroli i statystyk
Z odpowiedzi ministra wynika również, że nie istnieją szczegółowe dane statystyczne dotyczące liczby osób korzystających z zielonych paszportów ani informacji o stwierdzonych nadużyciach na terenie Beneluksu. Dla Samyn to właśnie ten brak nadzoru stanowi największy problem. Jej zdaniem bez kontroli i gromadzenia danych nie da się wykrywać nieprawidłowości. System określa jako nieszczelny, a postawę belgijskich władz jako zbyt naiwną wobec zagranicznych ingerencji ze strony państw islamskich.
Postulat zerwania umów wizowych
Vlaams Belang domaga się zdecydowanej zmiany podejścia i apeluje o wypowiedzenie umów o zniesieniu obowiązku wizowego z Turcją. Zdaniem Ellen Samyn tureccy urzędnicy powiązani z administracją prezydenta Erdogana nie powinni mieć możliwości nadużywania belgijskiej otwartości. Posłanka przypomina również o aktywności tureckich władz podczas kampanii wyborczych prowadzonych na terenie Belgii. Bagatelizowanie tego zjawiska – jak podkreśla – oznacza świadome ignorowanie realnego problemu.