Jim Casteele, dyrektor segmentu konsumenckiego Proximus, uspokaja, że spadek liczby klientów telewizji nie oznacza kryzysu egzystencjalnego dla operatora. W rozmowie z dziennikiem L’Echo, przeprowadzonej w połowie grudnia, odniósł się do kurczącego się rynku telewizji płatnej, konkurencji ze strony Digi oraz negocjacji dotyczących praw sportowych DAZN. Cały wywiad został przeprowadzony przez L’Echo.
Proximus od połowy 2023 r. traci około 2,5 procent klientów telewizyjnych rocznie, co wpisuje się w ogólnorynkowy trend spadkowy sięgający 3–4 procent. Mimo to z telewizji operatora korzysta nadal ponad 1,5 mln osób, a ponad połowa nowych abonentów wciąż wybiera pakiety z telewizją. Zdaniem Casteele’a pokazuje to, że usługa wciąż ma znaczenie dla dużej części rynku.
Casteele podkreśla, że konsumenci nie oglądają mniej treści wideo, lecz zmienili sposób ich konsumpcji. W jego ocenie rola operatora może dziś polegać na agregowaniu dostępu do wielu platform streamingowych, podobnie jak wcześniej do kanałów telewizji linearnej. Proximus stawia tu m.in. na współpracę z globalnymi graczami – był pierwszym operatorem w Europie, który podpisał umowę z Netflixem.
Jednym z wyzwań pozostaje rosnąca dostępność darmowych treści oferowanych przez tradycyjnych nadawców, co osłabia skłonność klientów do płacenia za pełne pakiety telewizyjne. Casteele porównuje tę sytuację do kryzysu prasy sprzed kilkunastu lat, ostrzegając, że bez zmiany modelu finansowania środki płynące do nadawców będą dalej maleć.
Odnosząc się do konkurencji ze strony Digi, Proximus deklaruje, że nie reaguje impulsywnie obniżkami cen, lecz stopniowo dostosowuje ofertę. Styczniowe podwyżki cen, sięgające w niektórych przypadkach 6 euro miesięcznie, mają – według spółki – odpowiadać poziomowi inflacji i rosnącym kosztom działalności.
Kwestia praw piłkarskich DAZN pozostaje otwarta. Proximus współpracował z platformą przez dwa pięcioletnie okresy, jednak tym razem nie udało się wypracować modelu uznanego za opłacalny ekonomicznie. Jak podkreśla Casteele, brak porozumienia nie wynikał z braku woli współpracy, lecz z różnic finansowych.