Jedną z reform zapisanych w budżecie federalnym na 2026 r., która dotąd nie wzbudzała większego zainteresowania, jest obowiązkowy budżet mobilności. Dla wielu pracowników może on jednak oznaczać istotną zmianę w sposobie korzystania ze świadczeń pozapłacowych. Rozwiązanie to było wielokrotnie zapowiadane i odkładane, lecz ostatecznie zostało zatwierdzone podczas ostatniego w tym roku posiedzenia Rady Ministrów. Choć formalnie pracodawcy mają zostać zobowiązani do oferowania federalnego budżetu mobilności już od 1 stycznia 2026 r., w praktyce przepisy będą wdrażane etapami, a pełne obowiązywanie regulacji przewidziano dopiero od początku 2027 r.
Proces legislacyjny przesuwa faktyczne wdrożenie
Jak wyjaśnia Delphine Pittance, dyrektorka regionalna SD Worx na prowincję Hainaut, ogólna zasada została już przyjęta, jednak wciąż istnieje wiele kwestii przejściowych wymagających doprecyzowania. Brak ostatecznych tekstów ustaw sprawia, że obowiązek nie może wejść w życie natychmiast. Projekty przepisów muszą zostać dostosowane do decyzji rządu, przejść kolejne etapy legislacyjne, uzyskać wymagane opinie i zostać przegłosowane w Izbie Reprezentantów. W efekcie realne zastosowanie nowych zasad przesuwa się na 1 stycznia 2027 r.
Od początku 2026 r. pracownicy, którzy już korzystają z budżetu mobilności, będą mogli wykorzystywać go wyłącznie na pojazdy nisko- lub zeroemisyjne w ramach pierwszego filaru oraz na ściśle określone rozwiązania w ramach drugiego filaru.
Wyłączenia i terminy przejściowe dla przedsiębiorstw
Nowe regulacje przewidują zróżnicowane obowiązki w zależności od wielkości firmy. Przedsiębiorstwa zatrudniające mniej niż piętnaście osób zostaną całkowicie zwolnione z obowiązku oferowania budżetu mobilności. Firmy liczące od piętnastu do pięćdziesięciu pracowników otrzymają dodatkowy okres przejściowy i będą musiały dostosować się do przepisów dopiero od 1 stycznia 2028 r. Pozostałe przedsiębiorstwa zostaną objęte obowiązkiem od początku 2027 r.
Jednocześnie pracodawcy zachowają pewną elastyczność. Choć budżet mobilności stanie się świadczeniem obowiązkowym, firmy będą mogły – na podstawie obiektywnych kryteriów związanych z charakterem stanowiska lub interesem przedsiębiorstwa – wymagać od części pracowników wyboru pierwszego filaru, czyli pojazdu elektrycznego.
Trzy filary budżetu mobilności
Szczegółowa reforma struktury budżetu mobilności, obejmująca zasady funkcjonowania trzech filarów systemu, ma zostać uregulowana w odrębnym procesie legislacyjnym. Jak podkreśla Delphine Pittance, kierunek zmian jest już jasny, jednak zarówno pracodawcy, jak i pracownicy będą musieli przejść okres dostosowawczy.
Celem reformy jest stopniowe ograniczanie liczby samochodów służbowych, zwłaszcza z napędem spalinowym, oraz oferowanie alternatywnych form mobilności lub innych świadczeń. Rozwiązanie to może być szczególnie korzystne dla osób, które nie posiadają prawa jazdy, mieszkają blisko miejsca pracy lub nie potrzebują samochodu do codziennych dojazdów.
W ramach drugiego filaru pracownicy będą mogli wybierać m.in. rower elektryczny, abonament na transport publiczny czy okazjonalny wynajem pojazdu. Budżet mobilności stanowi pulę środków odpowiadającą miesięcznym kosztom, jakie pracodawca ponosi na samochód służbowy, w tym ubezpieczenie, podatki oraz paliwo. Dla osób mieszkających w odległości do 10 km od miejsca pracy środki te mogą zostać przeznaczone bezpośrednio na opłacenie czynszu lub spłatę kredytu hipotecznego. Biorąc pod uwagę, że koszt samochodu służbowego dla pracodawcy wynosi co najmniej 500 euro miesięcznie, jest to istotna kwota wolna od podatku.
Gotówka zamiast auta – najmniej korzystny wariant
Trzeci filar budżetu mobilności umożliwia wypłatę gotówki odpowiadającej rocznemu kosztowi samochodu służbowego. W zależności od wysokości przyznanego budżetu kwota ta może przekroczyć 16 000 euro rocznie. Jest to jednak najmniej atrakcyjna opcja pod względem fiskalnym, ponieważ przed wypłatą środki zostaną pomniejszone o specjalną składkę w wysokości 38 procent, analogicznie jak w przypadku trzynastej pensji.