Mimo pojawienia się w grudniu ubiegłego roku czwartego operatora telekomunikacyjnego Digi, ceny usług w Belgii wciąż rosną. Zwraca na to uwagę organizacja konsumencka Test-Achats/Testaankoop, która wskazuje, że nowy gracz nie doprowadził do realnego przełomu cenowego. Zdaniem obrońców praw konsumentów głównym problemem pozostaje brak rzeczywistej konkurencji, podczas gdy trzej dominujący operatorzy tłumaczą podwyżki inflacją, rosnącymi kosztami pracy oraz kosztownymi inwestycjami w infrastrukturę światłowodową. Belgia nadal znajduje się w czołówce najdroższych krajów w Europie pod względem cen usług telekomunikacyjnych.
Styczniowe podwyżki u wszystkich dużych operatorów
Na początku listopada Proximus ogłosił podwyżki cen obowiązujące od 1 stycznia bieżącego roku. W ostatni poniedziałek podobne decyzje zakomunikowały Orange i VOO. Do tego dochodzą wcześniejsze, znaczące wzrosty cen u Telenet, które miały miejsce w ciągu ostatnich trzech lat.
Analiza przeprowadzona przez Test-Achats obejmująca dwanaście lat funkcjonowania pakietów łączących telewizję, internet i telefonię pokazuje skalę zmian. W tym okresie ceny wzrosły o 15 procent w przypadku Scarlet, aż o 70 procent w VOO, o 29 procent w Proximus, o 49 procent w Orange oraz o 50 procent w Telenet.
Rynek z wieloma markami, ale bez realnej konkurencji
Choć na belgijskim rynku działa siedem rozpoznawalnych marek telekomunikacyjnych, w praktyce należą one do zaledwie trzech dużych grup. Proximus kontroluje Scarlet i Mobile Vikings, Orange stworzył markę hey!telecom i przejął VOO, natomiast Telenet jest właścicielem Base.
Zdaniem Test-Achats konsumenci zniechęceni cenami marek premium są często kierowani do tańszych ofert, które jednak pozostają w obrębie tego samego koncernu. Taka konsolidacja rynku doprowadziła do obecnego poziomu cen i ograniczyła presję konkurencyjną. Utrzymujące się tempo podwyżek ma świadczyć o pozycji dominującej głównych operatorów, trudnej do pogodzenia z zasadami rzeczywistej konkurencji.
Digi pokazuje alternatywę, ale ma ograniczony zasięg
Wejście Digi z ofertą internetu za 10 euro miesięcznie pokazuje, że tańszy model jest możliwy. Nowy operator napotyka jednak poważne bariery w rozbudowie własnej sieci światłowodowej, co częściowo wynika ze skonsolidowanej struktury rynku. W efekcie dostępność usług Digi pozostaje na razie ograniczona do niewielkich obszarów.
Dopóki trzej dominujący operatorzy będą kontrolować większość rynku i wspólnie rozwijać sieci światłowodowe, zwłaszcza poza dużymi miastami, będą mogli nadal narzucać podwyżki cen – ostrzega Test-Achats. Organizacja podkreśla, że tylko realne rozszerzenie oferty Digi na większą część kraju może doprowadzić do zmiany układu sił. Kluczowe znaczenie ma więc zapewnienie nowemu operatorowi odpowiednich warunków technicznych i regulacyjnych do rozwoju.
Uwagi te zostały również przedstawione w ramach konsultacji prowadzonych przez Belgijski Urząd ds. Konkurencji.