Procesje i ogniska radości – jak Belgia świętuje Świętego Marcina i kim była ta postać?
Podczas gdy większość dzieci w Belgii z niecierpliwością czeka na 6 grudnia i przybycie Świętego Mikołaja, w rejonie Aalst, Ieper, Kampinii i Limburgii już 11 listopada pojawia się inny przyjaciel...
Podczas gdy większość dzieci w Belgii z niecierpliwością czeka na 6 grudnia i przybycie Świętego Mikołaja, w rejonie Aalst, Ieper, Kampinii i Limburgii już 11 listopada pojawia się inny przyjaciel dzieci – Święty Marcin. Kim jest ta mniej znana postać, która odwiedza belgijskie domy niemal miesiąc wcześniej niż Mikołaj? Choć dziś jego święto ma raczej lokalny zasięg, tradycja Świętego Marcina pozostaje fascynującym przykładem tego, jak ludowe obyczaje przekształcały się w różnych częściach kraju i wciąż odgrywają ważną rolę w życiu lokalnych społeczności.
Dwie święte postacie o podobnych losach
Święty Mikołaj i Święty Marcin to dwie różne postaci historyczne, które jednak wiele łączy. Obaj byli biskupami, znanymi z dobroczynności, a po śmierci zostali ogłoszeni świętymi. Żyli w podobnym okresie, choć w różnych częściach Europy.
Święty Mikołaj był biskupem Miry w Azji Mniejszej (dzisiejsza Turcja) i zasłynął z pomocy biednym oraz cudów przypisywanych jego wstawiennictwu. Jest patronem m.in. żeglarzy i kupców.
Święty Marcin natomiast, biskup Tours w IV wieku, działał na terenie Galii (dzisiejsza Francja). Według legendy podzielił się swoim płaszczem z żebrakiem – gest ten uczynił go symbolem miłosierdzia i patronem ubogich, podróżnych oraz żołnierzy.
Święto żebraków przed nadejściem zimy
Podobieństwa między Świętym Marcinem a Świętym Mikołajem nie są przypadkowe. Obaj stali się postaciami obdarowującymi dzieci, choć w różnych regionach kraju. „Był czas, gdy w całej Belgii obchodzono Świętego Marcina, a o Mikołaju prawie nikt nie słyszał” – tłumaczy Tony Vaessen, przewodniczący Verbond Volkscultuur in de Lage Landen.
„Święty Marcin był patronem żebraków, a jego święto przypadało tuż przed zimą, gdy życie stawało się trudne. Ludzie chodzili od domu do domu, prosząc o jedzenie, a dzieci – o drobne upominki. 11 listopada był momentem solidarności – każdy, kto mógł, dzielił się z potrzebującymi” – dodaje ekspert.
Z biegiem czasu rola Świętego Marcina została w wielu regionach przejęta przez Mikołaja, jednak dawny zwyczaj żebrania o jedzenie przetrwał w formie chodzenia po domach i śpiewania pieśni w zamian za słodycze.
Regionalne różnice w obchodach
Święty Marcin zmarł 8 listopada 397 roku, a jego pogrzeb odbył się trzy dni później – 11 listopada. Dlatego właśnie tego dnia obchodzi się jego święto. We Flandrii Wschodniej uroczystości organizowane są m.in. w Aalst, Lede, Wichelen, Haaltert i Erpe-Mere, a także w Zele i Beveren. We Flandrii Zachodniej tradycja jest szczególnie żywa w rejonie Ieper, w miejscowościach takich jak Lo-Reninge, Houthulst, Koekelare, Langemark-Poelkapelle czy De Panne.
W Limburgii i Kampinii popularne są tzw. „ogniska Świętego Marcina”, podczas których młodzieżowe organizacje rywalizują o rozpalenie największego płomienia. W Mechelen dzieci śpiewają tradycyjne „Sinte-Mettelied”, a w Kantonach Wschodnich, zwłaszcza w okolicach Malmedy, wciąż kultywuje się lokalne procesje.
Lampiony, pochody i „grielen” – tradycje świętomarcińskie
W zależności od regionu akcent święta bywa inny. W Limburgii i Kampinii dominuje zwyczaj rozpalania ognisk i wspólnego świętowania przy gorącej czekoladzie i naleśnikach. W innych częściach kraju, jak w Lommel, dzieci niosą lampiony z buraków, tworząc barwne procesje.
W niektórych gminach – np. w Beveren – dzieci chodzą „grielen”, czyli odwiedzają domy, śpiewając i prosząc o słodycze, co przypomina współczesne Halloween. W części regionów Święty Marcin, podobnie jak Mikołaj, wręcza także drobne prezenty.
Tradycja różni się także symbolicznie: podczas gdy Święty Mikołaj „mieszka w Hiszpanii”, Święty Marcin według legend przebywa w niebie. Dlatego dzieci z regionu Dender wrzucają swoje listy do „niebieskiej skrzynki”, zamiast wysyłać je do Hiszpanii.
Tradycja pod presją czasu
Choć w wielu miejscach Święty Marcin wciąż jest żywo obchodzony, tradycja ta stopniowo zanika. „W Ieper, Aalst czy Beveren święto wciąż cieszy się dużym uznaniem, ale w mniejszych gminach bez lokalnych pasjonatów może zniknąć w ciągu kilku dekad” – ostrzega Vaessen.
„To właśnie różnorodność tych obchodów stanowi o bogactwie naszej kultury ludowej. Dlatego tak ważne jest, by wspólnoty lokalne nadal przekazywały te zwyczaje kolejnym pokoleniom.”
Święto Świętego Marcina pozostaje jednym z najstarszych i najbardziej autentycznych elementów belgijskiej tradycji. To nie tylko dzień radości dla dzieci, lecz także przypomnienie o solidarności, hojności i wspólnocie – wartościach, które wciąż potrafią połączyć ludzi mimo upływu czasu.