W belgijskich służbach policyjnych narasta sprzeciw wobec zbyt częstego i nieproporcjonalnego stosowania armatek wodnych podczas rozpraszania demonstracji. Policjanci, którzy zdecydowali się zabrać głos w tej sprawie, wskazują na nadgorliwość niektórych komisarzy oraz na dysproporcję w użyciu specjalnych środków przymusu przez policję federalną. Problem ten nabrał szczególnej wagi po ostatnich wydarzeniach podczas demonstracji propalestyńskich w Brukseli i Antwerpii, a także po interwencji w czasie nielegalnej imprezy rave w Virton. Funkcjonariusze podkreślają rosnące napięcia wewnątrz formacji i dylematy moralne, przed którymi stają, gdy muszą wykonywać rozkazy, które ich zdaniem są nieadekwatne do sytuacji.
System wsparcia i dostępność środków przymusu
Belgijski system policyjny przewiduje możliwość wsparcia lokalnych stref przez federalną policję, która dysponuje flotą dwunastu armatek wodnych. Mogą one zostać użyte podczas demonstracji, gdy lokalne siły uznają, że sytuacja wymyka się spod kontroli lub że ich zasoby są niewystarczające. W założeniu system ten ma pozwalać na elastyczne reagowanie i szybkie przywracanie porządku publicznego.
W praktyce – jak twierdzą cytowani przez La Dernière Heure funkcjonariusze – dochodzi jednak do nadużyć. „Lokalne strefy policyjne mogą występować o wsparcie armatek wodnych podczas manifestacji, ale zbyt często ich użycie jest nieproporcjonalne. Niektórzy oficerowie nie potrafią właściwie zarządzać przebiegiem demonstracji” – powiedział anonimowo jeden z policjantów.
Demonstracja propalestyńska w Brukseli – przykład nadużycia
Za przykład niewłaściwego użycia armatki wodnej funkcjonariusz wskazuje wydarzenia z 2 października, podczas demonstracji propalestyńskiej w pobliżu Giełdy w Brukseli, zakończonej zatrzymaniem czterech osób. Według relacji, rozkaz użycia armatki wydano mimo tego, że demonstranci spokojnie opuszczali miejsce zgromadzenia. „Komisarz uznał, że robią to zbyt wolno, więc nakazał użycie armatki wodnej, choć nie było to konieczne” – powiedział policjant.
Tego typu decyzje budzą poważne wątpliwości co do zasad proporcjonalności i profesjonalizmu działań służb. Użycie środków przymusu wobec osób stosujących się do poleceń może być postrzegane jako przekroczenie uprawnień i nadużycie siły.
Dylemat funkcjonariuszy wykonujących rozkazy
Takie sytuacje stawiają policjantów w trudnym położeniu. „Jeśli dojdzie do skargi za nadużycie siły, to funkcjonariusz, który wykonywał rozkaz, trafia przed sąd – często bez wsparcia przełożonych. Jeśli odmówi wykonania rozkazu, a któryś z kolegów zostanie ranny, odpowiada za to, że nie uruchomił armatki wodnej. W efekcie policjanci wykonują rozkazy wbrew sobie, by uniknąć kłopotów” – tłumaczy rozmówca La Dernière Heure. Brak jasnych mechanizmów ochrony dla funkcjonariuszy, którzy sprzeciwiliby się rozkazowi uznanemu za nieproporcjonalny, prowadzi do kultury bezrefleksyjnego posłuszeństwa i może zwiększać ryzyko nadużyć.
Różnice między gminami i rola burmistrzów
Formalnie decyzje o użyciu siły podejmowane są pod kontrolą władzy administracyjnej – w praktyce burmistrza danej gminy. To on odpowiada za utrzymanie porządku publicznego i ma prawo zakazać lub zezwolić na użycie armatek wodnych. Jednak podejście władz lokalnych różni się znacząco. „W niektórych gminach burmistrzowie zakazują stosowania silnych środków, jak armatki wodne. W Antwerpii pod rządami Barta De Wevera czy w mieście Bruksela, którym kieruje Philippe Close, jest odwrotnie – decyzję pozostawia się oficerom dowodzącym” – wyjaśnia funkcjonariusz.
Różnice te odzwierciedlają szerszy podział polityczny między flamandzką prawicą a socjalistycznym obozem w Brukseli. Skutkiem jest jednak brak jednolitych standardów w stosowaniu środków przymusu, co prowadzi do nierównego traktowania demonstrantów w zależności od miejsca zgromadzenia.
Komisarze i decyzje o użyciu armatek
Decyzję o uruchomieniu armatki podejmuje komisarz znajdujący się poza pojazdem, obserwujący sytuację w terenie. Powinien kierować się zasadą proporcjonalności i reagować jedynie w sytuacjach realnego zagrożenia. Jednak według relacji funkcjonariuszy niektórzy komisarze reagują impulsywnie, sięgając po armatki zbyt szybko. „Rozumiem demonstrantów, którzy składają skargi po trafieniu strumieniem wody lub gazem łzawiącym, mimo że nie byli agresywni” – przyznaje policjant.
Problemem jest także brak rozróżnienia między pokojowymi uczestnikami a osobami dopuszczającymi się przemocy. Masowe użycie armatek wobec całego tłumu powoduje, że ofiarami działań policji stają się również osoby niewinne, co osłabia zaufanie społeczne do służb i potęguje frustrację.
Alternatywne metody zarządzania demonstracjami
Funkcjonariusze proponują inne podejście, oparte na prewencji i precyzyjnym działaniu wobec faktycznych prowokatorów. „Trzeba oddzielać pokojowych uczestników od agresywnych. Należy wysyłać policjantów w cywilu, którzy mogą szybko interweniować, jak podczas meczów wysokiego ryzyka. To skuteczniejsze i bezpieczniejsze niż użycie armatek wobec całego tłumu” – mówi jeden z nich.
Takie metody wymagają lepszego szkolenia, koordynacji i wsparcia operacyjnego, ale mogłyby ograniczyć konieczność stosowania środków masowego przymusu.
„Kultura armatki wodnej” – belgijska specyfika
Według funkcjonariuszy, w Belgii wykształciła się specyficzna „kultura armatki wodnej” – skłonność do sięgania po ten środek zbyt wcześnie. „W Niderlandach używa się jej w ostateczności, po wyczerpaniu innych metod, takich jak policja konna czy gaz łzawiący. Sama obecność armatki działa prewencyjnie, ale jej nadużycie przynosi więcej szkody niż pożytku” – podkreśla jeden z policjantów.
To porównanie pokazuje, że belgijski sposób reagowania nie jest koniecznością, lecz wyborem wynikającym z określonej kultury instytucjonalnej.
Oficjalne stanowisko strefy Bruxelles-Ixelles
Rzecznik strefy policyjnej Bruxelles Capitale Ixelles zapewnił, że użycie armatek wodnych jest ściśle uregulowane: „Każde użycie jest dokumentowane, analizowane i kontrolowane. Nasz priorytet to dialog i deeskalacja, a przymus stosujemy jedynie w ostateczności, z poszanowaniem praw podstawowych” – oświadczył.
Jednak ta deklaracja nie odnosi się bezpośrednio do zarzutów dotyczących nadmiernego i nieuzasadnionego stosowania siły, które coraz częściej podnoszą sami policjanci.
Nadużycia w stosowaniu gazu łzawiącego
Problem nadmiernego użycia siły dotyczy również gazu łzawiącego. Podczas ogólnokrajowego strajku 14 października wiele osób – w tym dziecko – zostało nim trafionych. „Decyzja o użyciu gazu pochodzi zawsze od oficera policji administracyjnej. Gdy kilka granatów wystrzeliwanych jest jednocześnie, trudno ustalić, kto konkretnie odpowiada. A jeśli pojawia się skarga, to znowu szeregowi funkcjonariusze ponoszą konsekwencje, nie przełożeni” – mówi policjant.
Potrzeba reformy i debaty publicznej
Ujawnione relacje funkcjonariuszy wskazują na potrzebę szerszej dyskusji o zasadach stosowania środków przymusu i ochrony prawnej policjantów. Problem dotyczy nie tylko proporcjonalności działań wobec obywateli, ale również odpowiedzialności w strukturach służbowych. W demokratycznym państwie równowaga między zapewnieniem porządku publicznego a ochroną prawa do pokojowych zgromadzeń jest fundamentem zaufania do instytucji państwa.