Belgijska liberalizacja rynku kolejowego
Belgijskie koleje publiczne, od 2019 roku poddane ostatniej fazie liberalizacji, pozostają tematem gorących debat, mimo że pełna konkurencyjność przewoźników może zostać odłożona aż do 2050 roku lub...
"SNCB 08503 1" by MPW57 is licensed under CC BY 3.0 Belgijskie koleje publiczne, od 2019 roku poddane ostatniej fazie liberalizacji, pozostają tematem gorących debat, mimo że pełna konkurencyjność przewoźników może zostać odłożona aż do 2050 roku lub później. Obecnie na krajowym rynku pasażerskim dopuszcza się kursowanie pociągów należących do innych firm niż SNCB, jednak to właśnie ta historyczna spółka korzysta z monopolu państwowych subsydiów, co praktycznie czyni ją jedynym operatorem publicznego transportu kolejowego.
Unia Europejska wyznaczyła ostateczny termin na otwarcie rynku na konkurencję – rok 2023, kiedy to przewidziano możliwość przekazania dotacji otrzymywanych dotychczas przez SNCB innym podmiotom poprzez procedurę przetargową. Teoretycznie, gdyby inne przedsiębiorstwa – zarówno krajowe, jak i zagraniczne – odniosły sukces w tych przetargach, mogłyby one przejąć część lub całość subsydiów, co miałoby wpłynąć na zmianę dynamiki rynku. Jednak liberalizacja, mimo że jest postulowana przez niektórych zwolenników, budzi powszechne wątpliwości.
Wielu ekspertów obawia się, że mogłaby ona doprowadzić do częściowego przejęcia belgijskiego sektora kolejowego przez zagraniczne giganty, takie jak SNCF czy Deutsche Bahn, a prywatne firmy skupiłyby się jedynie na najbardziej dochodowych trasach, zaniedbując mniej rentowne linie na stosunkowo niewielkim obszarze Belgii. Wyniki liberalizacji w innych państwach pokazują bowiem bardzo mieszane rezultaty, zarówno pod względem kosztów dla pasażerów, jak i warunków pracy personelu kolejowego.
W odpowiedzi na te obawy, prawo europejskie przewiduje możliwość odroczenia pełnej liberalizacji poprzez zachowanie historycznego operatora. Belgijski rząd może zdecydować o bezprzetargowym przyznaniu kontraktu na świadczenie publicznego transportu pasażerskiego SNCB, co jest możliwe do 24 grudnia 2023 roku, a taki kontrakt nie może przekroczyć 10 lat – teoretycznie umożliwiając funkcjonowanie SNCB do 23 grudnia 2033 roku. Po tym terminie istnieje kolejna opcja: państwo może ponownie udzielić bez przetargu kontraktu publicznego, tym razem pod warunkiem spełnienia określonych przez nie bardziej rygorystycznych wskaźników efektywności, tzw. KPI (Key Performance Indicators). Unijne przepisy nie nakładają jednak żadnych dodatkowych ograniczeń czasowych, co oznacza, że kontrakty takie mogą być odnawiane co 10 lat, a w praktyce państwo belgijskie mogłoby utrzymywać SNCB jako jedynego operatora aż do 2050 roku, a nawet dłużej.
Kluczowym elementem takiego podejścia miałoby być odpowiednie określenie wskaźników efektywności, które miałyby odzwierciedlać oczekiwania wobec usługi publicznej, a nie tylko wymuszać wzrost produktywności. Proponuje się, aby wśród nich znalazły się m.in. zmniejszenie śladu węglowego SNCB, poprawa dobrostanu pracowników kolei, obniżenie cen biletów – z perspektywą dążenia do ich stopniowej darmowości, redukcja opóźnień oraz zwiększenie częstotliwości kursowania i lepsze wsparcie dla mniej rentownych linii. Aby te cele mogły być zrealizowane, konieczny będzie nie tyle cięcie budżetu, co jego ponowne zainwestowanie – według badań i sondażu iVox z 2019 roku aż 79 procent Belgów opowiada się za zwiększeniem inwestycji w transport publiczny o 4 miliardy euro.
Dyskusja o liberalizacji kolei to jednak nie tylko kwestia ekonomiczna, ale także społeczna i ekologiczna. Zwolennicy pozostania przy dotychczasowym modelu argumentują, że utrzymanie SNCB jako jedynego operatora gwarantuje ciągłość usługi publicznej, której cechy jakościowe – takie jak dostępność, regularność kursowania i zadowolenie użytkowników – powinny być priorytetem w obliczu globalnego kryzysu ekologicznego. Zamiast wdrażania konkurencyjnego rynku, który mógłby przynieść niepożądane skutki, warto postawić na modernizację istniejącego systemu, skupiając się na poprawie warunków pracy kolejarzy, inwestycjach w nowoczesne technologie oraz dalszym rozwoju infrastruktury. Takie rozwiązanie mogłoby zapewnić nie tylko stabilność funkcjonowania systemu, ale także zwiększyć jego efektywność w dłuższej perspektywie.
W obliczu kontrowersji i sprzecznych opinii na temat liberalizacji, decyzje polityczne będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości belgijskich kolei. Wszelkie reformy muszą bowiem uwzględniać zarówno interesy użytkowników, jak i potrzeby personelu oraz wymogi ekologiczne. Ostatecznie, wybór między otwarciem rynku a dalszym wspieraniem tradycyjnego modelu SNCB będzie zależał od priorytetów państwa – czy stawia ono na konkurencję, czy na ciągłość i jakość usługi publicznej. W obecnej sytuacji, argumenty za utrzymaniem SNCB jako głównego operatora zdają się przeważać, szczególnie w kontekście konieczności dalszych inwestycji w transport publiczny oraz wyzwań związanych z transformacją ekologiczną. W związku z tym, wielu ekspertów uważa, że proces liberalizacji kolei może być przesunięty nawet do 2050 roku, pozwalając jednocześnie na stopniowe, przemyślane wprowadzanie niezbędnych zmian, które będą służyć zarówno pasażerom, jak i pracownikom sektora.