Nowe porozumienie lekarsko-ubezpieczeniowe (accord médico-mutuelliste), opublikowane w belgijskim Monitorze na początku lutego 2026 r., stawia lekarzy i innych świadczeniodawców przed indywidualną decyzją, którą muszą podjąć do 12 marca: przystąpić do systemu konwencjonowania (conventionnement) albo odrzucić porozumienie. Podczas webinarium zorganizowanego przez brukselski oddział związku lekarzy Absym doktorzy Jacques de Toeuf i Gilbert Bejjani szczegółowo omówili konsekwencje obu opcji. Ich wniosek nie jest jednoznaczny: porozumienie tymczasowo zabezpiecza system ochrony zdrowia przed polityczną ingerencją rządu, jednak realia finansowe mogą skłonić część lekarzy do rezygnacji z konwencjonowania.
Kontekst polityczny: przystąpienie jako tarcza ochronna
Negocjacje nad porozumieniem przebiegały pod wyraźną presją polityczną. Zdaniem dr. Bejjaniego i dr. de Toeufa masowe odrzucenie dokumentu przez lekarzy osłabiłoby pozycję całego środowiska wobec projektu ustawy ramowej (loi cadre), nad którym trwają prace legislacyjne. Przystąpienie do porozumienia zapewnia natomiast dwuletnią stabilność regulacyjną. Jak podkreśla dr de Toeuf, rząd zobowiązuje się w tym okresie nie zmieniać uzgodnionych zasad.
Zbyt niski poziom przystąpień miałby poważne skutki. Gdyby niewystarczająca liczba lekarzy podpisała porozumienie, dokument straciłby moc, a rząd odzyskałby pełną swobodę kształtowania zasad i taryf. W takim scenariuszu – ostrzega dr de Toeuf – władze mogłyby jednostronnie ustalić stawki honorariów obowiązujące wszystkich lekarzy.
Indeksacja jako bufor finansowy
Z punktu widzenia budżetu kluczowe znaczenie ma utrzymanie liniowej indeksacji honorariów na poziomie 2,72 procent dla wszystkich świadczeniodawców. W przeszłości indeksacja była rozdzielana selektywnie między specjalności, tym razem jednak zachowano ją w całości. Ma to zrekompensować skutki oszczędności w wysokości 62,2 mln euro w 2025 r. oraz dodatkowych 150 mln euro przewidzianych na 2026 r.
Dr Bejjani wskazuje, że choć w niektórych przypadkach – jak przy znieczuleniu do operacji zaćmy – lekarze stracili około 30 euro na honorarium, to ogólna indeksacja pozwala wyrównać te straty. Porozumienie przewiduje także inne zachęty do przystąpienia, w tym przywrócenie finansowania telekonsultacji oraz gwarancję, że rozwój rehabilitacji pulmonologicznej nie odbędzie się kosztem wynagrodzeń lekarzy.
Reforma nomenklatury i napięcia w szpitalach
Kluczowym wyzwaniem pozostaje kompleksowa reforma nomenklatury świadczeń. Udało się jednak zabezpieczyć zasadę zakazującą szpitalom pobierania jakichkolwiek środków z tzw. części profesjonalnej honorarium, czyli z właściwego wynagrodzenia lekarza, w przyszłym systemie taryfikacji.
W praktyce sytuacja w szpitalach jest bardziej złożona. Dr Bejjani wyraża obawy, że w niektórych placówkach indeksacja wywalczona przez środowisko lekarskie jest następnie przejmowana na potrzeby finansowania działalności szpitala. Jego zdaniem mechanizm retrocesji prowadzi do pośredniej rekapitalizacji szpitali kosztem lekarzy.
Od września 2025 r. obowiązują tzw. pseudo-kody przejrzystości, wymagane przy korzystaniu z oprogramowania do fakturowania. Mają one oddzielać świadczenia refundowane od nierefundowanych, dopłat oraz kosztów specyficznych. Jak przyznają uczestnicy webinarium, narzędzie to było dotąd wykorzystywane w ograniczonym stopniu. Dr Bejjani podkreśla, że kategorie 2 i 3 – obejmujące świadczenia nierefundowane z przyczyn regulacyjnych lub spoza nomenklatury – pozostały w praktyce marginalne.
Najbardziej wrażliwa jest kategoria 4, dotycząca kosztów niepokrywanych przez honorarium Inami – Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Zdrowotnych i od Niezdolności do Pracy. W przyszłości mogłaby ona stać się podstawą do legalnego fakturowania określonych kosztów, jednak jej zakres musi zostać doprecyzowany przez Radę Techniczną Medyczną. Harmonogram tych prac pozostaje niejasny.
Głosy spoza oficjalnych struktur i kwestia reprezentatywności
W debacie pojawiają się również stanowiska spoza formalnych struktur negocjacyjnych. Belgijski Związek Świadczeniodawców Opieki Zdrowotnej (UBPS) zaapelował do lekarzy o ostrożność, zachęcając do pozostania poza systemem konwencjonowania lub do wyboru konwencjonowania częściowego w imię solidarności zawodowej.
Dr Bejjani odpowiada, że UBPS nie posiada formalnej reprezentatywności w oficjalnym dialogu społecznym. Zachęca lekarzy związanych z tą organizacją do przystępowania do istniejących związków zawodowych, takich jak Union des médecins, jeśli chcą mieć realny wpływ na negocjacje. Bez formalnego umocowania ich głos – jego zdaniem – nie wzmocni pozycji środowiska.
Konwencjonowanie częściowe – strategia kontrproduktywna
Brukselski oddział Absym ocenia konwencjonowanie częściowe jako rozwiązanie niekorzystne dla całego zawodu. Wśród członków związku wybiera je zaledwie 7 procent lekarzy. Zdaniem dr. Bejjaniego taki status osłabia pozycję lekarzy w pełni konwencjonowanych.
Zamiast tego związek proponuje podejście pragmatyczne: przystąpienie do pełnego konwencjonowania z jednoczesnym korzystaniem z mechanizmu tzw. szczególnych wymagań pacjenta – na przykład konsultacji wyraźnie żądanych po godzinie 18:00 – co umożliwia legalne naliczanie dopłat poza podstawowymi stawkami.
Dylemat ambulatoryjny: prawdziwa linia podziału
Spór wokół porozumienia koncentruje się w praktyce na kwestii dopłat. Aktualny tekst oddala ryzyko bezpośredniego narzucenia przez rząd sztywnych limitów. W pierwotnej wersji ustawy ramowej przewidywano maksymalnie 25 procent dopłat w opiece ambulatoryjnej i 125 procent w szpitalnej. Te wartości zniknęły z obecnej wersji, jednak do 31 lipca 2027 r. to samo porozumienie ma określić zasady ewentualnego ograniczania dopłat.
Dr Bejjani przyznaje, że środowisko lekarskie będzie musiało podjąć trudną debatę o samoregulacji w tym obszarze. Dla części lekarzy decyzja do 12 marca ma jednak charakter czysto ekonomiczny. Zakaz pobierania dopłat od pacjentów ze statusem BIM – osób uprawnionych do podwyższonej refundacji – istotnie wpływa na rentowność praktyk ambulatoryjnych.
Jak wskazuje dr Bejjani, główną motywacją do niepodpisywania porozumienia jest sytuacja lekarzy, których działalność w dużej mierze opiera się na opiece ambulatoryjnej, a większość pacjentów posiada status BIM. Dr de Toeuf zauważa, że w takich przypadkach rezygnacja z konwencjonowania może być racjonalnym wyborem, połączonym z dostosowaniem dopłat tam, gdzie są one jeszcze dopuszczalne. Dla lekarza, którego 70 procent pacjentów ma status BIM, obecne przepisy – wykluczające jakiekolwiek dopłaty wobec tej grupy – mogą prowadzić do poważnej nierównowagi finansowej.